Nie wszystko na raz

with Brak komentarzy

Jak sobie poradzić z natłokiem spraw do załatwienia? Co zrobić, gdy czujemy się przytłoczeni codziennymi rzeczami?
Mam na to jeden sposób, który u mnie sprawdza się bardzo dobrze.

Będąc obecnie na zwolnieniu, nie odczuwam mniejszego nacisku na zorganizowanie i efektywne wykonywanie ( załatwianie) spraw. To, że odeszły sprawy zawodowe, nie spowodowało, że rzeczy do zrobienia w domu też zniknęły z pola widzenia. Poza tym korzystam z paru godzin, kiedy jestem sama w domu i zamierzam pokończyć wszystkie zaczęte kursy on-line. A później zamierzam znaleźć kolejne. 😉

Kiedyś miałam takie złudne przekonanie, że jak mam wiele spraw do załatwienia, „obrobienia” to jestem super zorganizowana, zajęta i wszystko podlega mojej kontroli. Moja naiwność była wielka.

Kiedy to przekonanie mi się skończyło? Gdy musiałam pogodzić dom, pracę i dziecko. Pewne sprawy stały się dużo, dużo ważniejsze od innych. Tak samoistnie.
Miałam wszystko wyliczone co do minuty, aby zdążyć, dodawałam sobie marginesy czasowe (nigdy nie wiadomo co się może po drodze przydarzyć). Jednego czego nie potrafiłam przetrawić to, gdy nie wszystko zaplanowane zostało zrealizowane.
Moja perfekcyjna część umysłu produkowała ciągle z tego powodu wyrzuty sumienia. A przez to stawałam się sfrustrowana i  nieprzyjemna dla otoczenia. Miała wrażenie, że za dużo wisi mi nad głową. Nie potrafiłam pozbyć się tego uczucia.

Szczęśliwa i zorganizowana.

Jak połączyć spokój ducha i  zorganizować siebie w czasie. Nie uwierzycie, jak proste to jest.
Nadmiar szkodzi. W każdym przypadku. Jeśli mamy za dużo zorganizowanych spraw, rzeczy, spotkań, nasz umysł i psychika momentalnie czuje opór. Trzeba dać sobie trochę luzu. Co nie znaczy, że odpuszczamy całkowicie. O nie!

Jak to robię?

  1. Lista wszystkich spraw.
    Spisuję wszystko, ale to wszystko, co chcę w ogóle kiedykolwiek zrobić. Wszelkie tematy na posty do bloga, wizyty u lekarza, przelewy do wykonania, zakupy do zrobienia, poszukiwania w internecie konkretnych fraz…. Słowem: wszystko. Co dalej? Przechodzimy do następnego punktu.
  2. Lista roczna.
    Co w danym roku chcę zrobić. Zazwyczaj to jakieś trzy bardzo ogólne plany. Na przykład: udział w pięciu szkoleniach on-line, rozwój bloga, oczyszczenie mieszkania ze zbędnych rzeczy. Są to bardzo ogólne sprawy, do których później rozpisuję poszczególne działania na dany miesiąc bądź kwartał.
  3. Lista miesięczna.
    To lista tych rzeczy, które sobie zaplanowałam dotyczących planów rocznych. 😉 Dodatkowo wypisuję tu również ( z datą ) przelewy, które trzeba zrobić, wizyty u lekarza. Wszystkie te rzeczy z listy ogólnej, które muszą lub chcę zrobić w danym miesiącu. Na tej liście mam również rozpisane publikacje postów blogowych. Przygotowuję je ciut szybciej, a potem tylko delikatnie nanoszę jakieś poprawki ( zaoszczędza mi to sporo czasu ). Pod koniec każdego miesiąca sprawdzam, co było zrobione, co nie. Przenoszę te niedokończone projekty na następny miesiąc.
  4. Lista tygodniowa.
    To już konkretniejsza wersja listy miesięcznej. Staram się, aby zadań nie było więcej niż 15. Dlaczego? Bo tak wychodzi w ciągu tygodnia roboczego po trzy sprawy do załatwienia. Sobota i niedziela to specjalne dni. Można je zaplanować, ale wolę, aby były rezerwą na spontaniczne pomysły.
  5. Lista dniowa.
    Dlaczego tylko trzy rzeczy do załatwienia w ciągu jednego dnia? Przecież z łatwością dam radę więcej. Te trzy rzeczy zawsze jesteśmy zrobić w przeciągu całego dnia. Rozpisując to na 12 godzin aktywności, wychodzi nam, że na każde zadanie jest aż cztery godziny! Przelew przez internet robisz w ciągu paru minut. Ile zaoszczędzasz czasu w takim razie? Kiedy wykonam te trzy zaplanowane rzeczy, pozostaje mi sporo czasu na inne rzeczy mniej naglące. Zawsze sobie z czymś nadgonię, więc jestem do przodu! 😉 Nie czuję presji czasu i wymagań, więc pracuję dużo efektywniej. Pozbawiam się wyrzutów sumienia, bo to, co danego dnia miałam zrobić, zostało zrobione.

Nie wszyscy lubią listy. Ja akurat za nimi przepadam. Czasami narysuję sobie jakąś mapę myśli lub diagram (zwłaszcza jeśli jakiś projekt ma kilka etapów, czynności, które muszą przebiegać jeden za drugim). To fajna zabawa i ułatwia życie. Serio! Spróbujcie!.

Dobra organizacja przyda mi się już za pół roku. Wtedy w domu pojawi się kolejny członek rodziny. Będzie zabawa. Większość mam organizuje się intuicyjnie. To dobrze. Ale sprawę można ulepszyć. Wystarczy wypracować sobie nawyk z listami. Praktykuję go już kawałek czasu, puki co sprawdza się doskonale.
Dobrze zapisywać sobie każdy pomysł, jaki wpadnie nam do głowy. Po pewnym czasie możemy zapomnieć, o co chodziło i jedyne co pamiętamy to to, że był szalenie dobry. Nie można marnować takiego potencjału. Ludzkość na tym cierpi! A może właśnie wpadliśmy na genialny pomysł własnej firmy, która mogłaby okazać się wybawieniem dla innych? Niedopuszczalne marnotrawstwo. Nie pozwólmy na to!

Spróbujcie  sporządzać proste listy przez jakiś czas. Zobaczycie, że oszczędzacie czas na „nic nierobienie” 😉

Wybierajmy to, co najważniejsze. Jeśli wsypiemy wszystkie przyprawy, jakie mamy w domu do zupy, to ta zupa będzie nie do zjedzenia. Przyprawiamy ostrożnie i z wyczuciem, aby podkreślić, a nie zabić smak. W życiu jest podobnie. Nie wszystko na raz, ale tylko najważniejsze rzeczy i w swoim czasie. Aby życie miało smak.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz