Byle razem

with Brak komentarzy

Nie zgadniecie, co ostatnio się nam przydarzyło. Mieliśmy z Panem Mężem małą różnicę zdań. Rzadko się kłócimy (  wręcz wcale ), ale nam też zdarza się mieć różne zdania na jeden temat. Chcecie wiedzieć, o co poszło?

Reagowanie na zachowanie młodego.

Wiadomo przed świętami ( jakimikolwiek – nawet tymi jednodniowymi ) w sklepach panuje armagedon. Przykre to jest, ale w dzisiejszych czasach chyba musimy się do tego przyzwyczaić.

Sytuacja wyglądała tak. Szukamy prezentów i w pewnym momencie młody zauważa stoisko ze słodyczami. Uprzedzając jakieś przytyki wolę, kiedy młody raczy się owocem niż czekoladą, ale też nie jestem na ten temat sfiksowana i pozwalam co jakiś czas na inne słodkości.

Pan Mąż mówi młodemu, że nie kupimy czekolady i ma stanąć obok nas, kiedy wybieramy prezent. Młody na to czarodziejskie słowa: „nie chcę” i mały foch z zakładaniem rąk na piersi i zwieszaniem głowy. Gdyby nie nerwy Pana Męża ryknęłabym śmiechem. Tak uroczo z ta miną wyglądał.

Pan Mąż nie grzeszy cierpliwością, więc już po chwili mamy kryzys. Już do tego przywykłam, że zażegnuję zarzewia problemu. Każę jednemu dalej wybierać prezent, a z drugim idę na rozmowę.

Młody dalej z fochem jak stąd do Madrytu. Pytam się, dlaczego chce tę czekoladę. On nie wie. Aby streścić wam całą rozmowę ( dobre 10 minut 😉 ) dodam, że chodziło o to, że się nudził, kiedy my dyskutowaliśmy nad prezentem.

Staram się nie krzyczeć na młodego ( choć czasem nie wytrzymuję jak każdy ). Naprawdę próbuję wczuwać się  w jego perspektywę, a nie jest to dla mnie proste. Staram się ze wszystkich sił, ale jak ktoś mi cały czas nad uchem brzęczy – nie wytrzymuję. Po prostu. Pan Mąż dostał… hmmmm jak to delikatnie nazwać… mały bluzg, aby się przyciszył.

I miałam już dwóch facetów z fochem. Hura!

Do domu dotarliśmy, nie rozmawiając. Z młody załagodziłam sytuację mandarynką, a na pytanie, czy chce tę czekoladę, odpowiedział przecząco. Chciał się przytulić. Z nim jest prościej.

Z Panem Mężem musiałam pogadać. Jakie fakty? Powiedziałam mu, żeby czasami spróbował zrozumieć, co kieruje emocjami młodego. A Pan Mąż na to, że z nim ( z młodym ) nie można nigdzie wyjść, bo od razu jest … niegrzeczny. Wiecie co? Czasami mam dość bycia negocjatorem i tłumaczem między nimi.
Stanęło na tym, że przypomniałam Panu Mężowi o jego wieku i o tym, że młody musi się pewnych rzeczy po prostu nauczyć. Również swoich emocji.

Zdałam sobie sprawę, że wielu dorosłych również ma problem ze zrozumieniem swoich emocji. Nikt nas nie uczył jak mamy przyjmować złość czy gniew. Wmawiano nam, że na szczęście nie zasłużyliśmy, więc jak się przydarza, to jest to ślepy los. Nie mamy z tym nic wspólnego. Mieliśmy farta!.

Takie nie prawdziwe. Wszystko, co nas spotyka również emocje, jest naszym dziełem. Mniej czy bardziej sprowokowanym przez nas, ale zawsze związanym z nami. Musimy w końcu nauczyć się akceptować wszystkie emocje, a nie im zaprzeczać.

Małe dziecko ma prawo nie wiedzieć jak poradzić sobie na przykład z nudą. My, dorośli, musimy je nauczyć jak sobie z tym radzić.

W moim związku musiałam się wiele nauczyć. Między innymi rozmowy o swoich potrzebach i emocjach. W domu rodzinnym nie było miejsca na takie „głupoty”. Rozmowa to pierwszy krok do zrozumienia tej drugiej osoby. Buduje więź. Lecz jedynie wtedy, gdy obie strony chcą rozmawiać. Chcą być razem. My chcemy i będziemy razem. Wsparcie tej drugiej strony jest bardzo ważne. Ciężko iść samemu przez życie.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz