Trzęsienie czasu.

with Brak komentarzy

Mały ma już trzy i pół roku. Szok!. Od dwóch lat odwiedza przybytki opieki zbiorowej.Ktoś by mógł uznać, że jestem wygodnicka… Od  roku i dziewięciu miesięcy  pracują…Kiedy to minęło? Pytam się.

Obracamy głowę wstecz i  przeraża nas ogrom tego, co przeżyliśmy.

baby-feet-1527456__340

Mój najgorszy moment z przeszłości, to gdy mały rozchorował się w środku nocy. Pana Męża nie było – miał nockę. Mały wymiotował moim mlekiem i był marudny. Rozgrzany jak piec. Pamiętam jak, całą noc siedziałam oparta o ścianę i trzymałam go na rękach w pozycji pionowej. Przerażała mnie myśl, że mógłby zakrztusić się wymiocinami. Nawet bardzo nie płakał. Był marudny. Ale kto by nie był? Wtedy uzmysłowiłam sobie, jak kruche jest życie. Tak, wiem, wymioty nie prowadzą do śmierci. Ale sam fakt, że za bardzo nie mam jak pomóc małemu ,poza czuwaniem, jest deprymujący.
Mały był mały. Ha! To znaczy, że miał jakieś pięć miesięcy. Znikąd pomocy i wymiotujący mlekiem niemowlak. Rozumiecie sytuację? Najgorsze moje wspomnienie. Było później jeszcze kilka takich sytuacji, ale tamta z powodu iż była pierwsza, była najgorsza. Jak na to nie patrzeć, kiedy dochodzi co do czego, zawsze zostajemy z kryzysem same.

Najlepsze co mnie spotkało w przeciągu czterech ostatnich lat?
Wszystko chyba co nastąpiło po zrobieniu testu. Nigdy nie sądziłam, że dziecko może nadać sens mojemu życiu. Sądziłam, że to, co osiągnę, to co będzie moim sukcesem nadającym wartość mojemu pobytowi na ziemi, to będzie jakaś praca zawodowa. Teraz już wiem, że nadal bym szukała i dążył do niesprecyzowanego bliżej „sukcesu”.
Dzień porodu był i przerażający i cudowny. Przerażający z powodu CC, a cudowny … no przecież się domyślacie.
Kolejne dni również były walką i to raczej bezwzględną. Walką o laktację. Ale udało się. Jestem żywym dowodem, że można karmić piersią po CC i to jeszcze przeszło trzy lata!
Przyznam się, że jak byłam w ciąży to chciałam karmić te „obowiązkowe” sześć miesięcy – tylko. Dzięki blogowi Agaty – http://www.hafija.pl/, tak długo karmiłam. Skarbnica wiedzy i niesamowitego wsparcia. Agata to tak zaangażowany społecznik, że już samo czytanie niej pomagało. Podnosiło na duchu.

Kochani, czas nam umyka i to, co zostaje w naszych wspomnieniach może nas pozytywnie nastrajać lub zniechęcać.
Obecnie siedzę sobie bezpiecznie na posadzie, etacie. Nie jest za fajnie, ale też nie jest super.  Mamy wszystko poukładane i dopięte na ostatni guzik. Nie przewidujemy żadnego trzęsienia czasu. Ale ono zawsze następuje wcześniej czy później. Trzeba być na nie przygotowanym przynajmniej duchowo. I z podejściem „wszystko płynie” damy sobie z tym radę. W pierwszej chwili, gdy nastąpi, możemy poczuć przerażenie. Weźmy głęboki dech i spójrzmy na nie z dystansem. Perspektywa i odpowiednie podejście  działają cuda.

Wiemy już, że jesteśmy zdolne to udźwignąć. Jesteśmy wytrzymalsze, niż nam się zdaje.

Pamiętajcie, aby mieć na to siłę trzeba trenować. Jak? Dużo odpoczywać. Życzę intensywnego odpoczynku w weekend. 😉

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz