Powinnam

with Brak komentarzy

Znienawidzone słowo. Kiedy je słyszę, to wszystko we mnie się skręca i stawia. A jeszcze w zestawieniu, że jako kobieta powinnam …. To już przekracza wszelkie pojęcie.

hd_wallpaper_6540

Pamiętam dokładnie jedną sytuację. Zdarzyła się ona bardzo dawno temu, ale do dziś, kiedy o niej sobie przypomnę to czuję wewnętrzny bunt. No, bo jak!

To było latem. Szłam wtedy chyba od września chyba do drugiej klasy szkoły średniej. Znalazłam sobie pracę. Zbierałam truskawki. Razem z moją koleżanką z ławki szkolnej miałyśmy TEAM. Oczywiście było też paru chłopaków, więc trzeba było ich skomentować i się po chichrać. No, wiecie…. niewydarzone smarkule….

Co dzień były wypłacane pieniądze za zebrane truskawki. Stawaliśmy wokół właścicielki, która ważyła, liczyła koszyczki i dawała pieniądze. Oczywiście bez podatków i tego typu niepotrzebnych komplikacji.

Kiedy do płacenia zostałyśmy my i znajomi chłopaki stało się coś, co do dziś mnie boli. Właścicielka zapłaciła najpierw im, a kiedy przyszła pora na nas brakło jej trochę do umówionej kwoty. Skwitowała, że i tak nie potrzebujemy tych pieniędzy, bo przyszłyśmy bardziej się po opalać i popatrzeć na chłopaków, niż zarobić.

Powinnam skulić uszy i cieszyć się, że w ogóle nam zapłaciła. Prawda? Ale nie! Mój mały wewnętrzny chochlik wyrwał się na zewnątrz. Powiedziałam, co myślę i zażądałam (właśnie tak: zażądałam) wypłacenia całej kwoty. Koleżanka machała na mnie rękami, że nie trzeba i tak dalej. Ja byłam nieugięta. Powiedziałam, jakie to niesprawiedliwe pani właścicielka ma względem dziewczyn i kobiet w ogóle… Okrzyknięto mnie (uwaga) – feministką. Tylko dlatego, że broniłam własnych spraw. Nie wnikając już do kwestii płci. Ale to już był feminizm, bo powinnam cicho siedzieć.

Mówię Wam, do dziś, kiedy o tym myślę dalej czuję niesprawiedliwość, jaka mnie dotknęła. Chciałam uczciwie zapracować, aby kupić sobie książki, a zostałam potraktowana gorzej niż bezrobotny menel spod sklepu.

Ale no cóż od dawna wiadomo, że pijaków i kombinatorów alimentacyjnych lepiej się w naszym kraju traktuje, niż kobiety z kompetencjami i wykształceniem.

„Powinnam” – to słowo działa na mnie jak płachta na byka. Powinnam zgodnie z moją płcią być „Krową rozpłodową” i nie wychylać nosa z mieszkania. Nawet jeśli zarabiamy, to okazuje się, że facet na tym samym stanowisku ma więcej. Tłumaczenie: bo ma na utrzymaniu rodzinę. A my to co? Utrzymujemy tylko … kanarka?! A później ludzie się dziwią, że kobiety nie mają emerytur (no bo z czego?).
Powinnam być utrzymanką męża i się przymknąć. A cieszyć powinien fakt, że nie jest on ani alkoholikiem, ani damskim bokserem. Co za szczęście!

Oj, wiele żalów mi się zebrało….

I na koniec. Jedynie jedno zestawienie z tym słowem, powinnam, wchodzi w grę.

Powinnam być tylko sobą.

Nie jesteśmy naszymi babciami, mamami ani siostrami czy kuzynkami. Tym bardziej sąsiadkami czy bardziej bądź mniej znanymi aktorkami. One jak chcą niech się stosują do kulturowo przyjętego „powinnam”. Ja nie zamierzam. Zawsze byłam „anty”. Bo dziewczynka tak nie powinna się zachowywać? To mi graj!
Skąd mamy wiedzieć, czy coś dla nas będzie interesujące, czy odpowiednie, kiedy nam się zabrania tego? Bo to takie niedziewczęce.

Zostańcie sobą i nikim innym.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz