Perspektywa dna

with Brak komentarzy

Wiele rozmyślałam nad tym co się we mnie dzieje. Jaki to ma wpływ na innych. Nie przebierając w środkach ostatnio byłam w stosunku innych po prostu wredna. To jest niepodważalny fakt.

Znacie to powiedzenie, że czasem trzeba sięgnąć dna, aby się odbić?

transition-188311__180

Sięgnęłam dna i się nie odbiłam. Ciągle tu jestem. Za to zmieniła mi się całkowicie perspektywa widzenia pewnych rzeczy.

Ostatnie dni nie były dla mnie zbyt udane. Non stop chodziłam poddenerwowana i warczałam na wszystkich. I w pracy i w domu (Panu Mężowi się oberwało). Wszystko mnie denerwowało. Że się guzdrzą, że zamiast zająć się robotą, to urządzają sobie pogaduchy, … Szlak jasny mnie trafiał.

Normalnie nie odezwałabym się słowem i zrobiła swoje. Czekałabym, aż skończą. Ale w obecnym stanie ducha słowa same uciekają mi z ust na zewnątrz i zanim się obejrzę, już ktoś się na mnie obraża, bo coś powiedziałam. Nie są przyzwyczajeni, że popędzam i mówię co robić. Jedna z koleżanek stwierdziła sarkastycznie, że byłabym wredną kierowniczką. W sumie mam to w nosie.

Taki stan ducha trwa już trochę długo i tak naprawdę nie zauważyłam, że nic się wokół i wewnątrz mnie już nie zmienia. Byłam na przysłowiowym dnie złego nastroju.

Dotychczas nie rozejrzałam się wokół. A perspektywa czy podejście do pewnych rzeczy bardzo zmienia nastawienie do ludzi, czy zdarzeń.

Co odkryłam, naiwna ja? Nikt się mną nie przejmuje, więc dlaczego ja mam się przejmować innymi? Tak naprawdę koleżanki i klienci z pracy po wyjściu za drzwi szacownej instytucji mają mnie w tyłku. A ja się przejmuję nimi.
Muszę wprowadzić środek zaradczy. Można komuś pomagać, ale nie kosztem siebie. 

To, że się poświęcamy w jakieś sprawie, nikt nie zauważy. Może to brzmi okrutnie, ale tak prawda. Aby ktoś zauważył efekty, trzeba po prostu tym się chwalić na prawo i lewo. Jeśli pokornie będziemy coś robić, bez rozgłosu, na sto procent przyjdzie inna osoba i przypisze sobie twoje zasługi. Bo będzie głośniejsza niż ty. Kolejna brutalna prawda. Czasami nie warto siedzieć jak myszka cichutko i robić swoje. Jest to niemile widziane. Można pomyśleć, że coś kombinujesz, jesteś za cicho. Z tym mam kłopot. Kiedyś karcono mnie, gdy chwaliłam się tym, co osiągnęłam… teraz nie umie się przemóc…

Siedząc na dnie, można zauważyć, jak wiele możliwości się posiada.
W drodze na dół mamy przed oczami tylko to, czym się stresuje i co otacza nas bezpośrednio. Nie umiemy wyjrzeć poza tę chmurę. Zasłania nam inne rzeczy. Będąc już na dole, wystarczy spojrzeć do góry; tam rozpościera cała panorama okazji, rzeczy, możliwości i pomysłów. Rany! To dopiero otwiera umysł.

Całą niedzielę zadzierałam głowę do góry i doszłam do jednego faktu. Nie mogę zajeżdżać się myśleniem o innych. Muszę zacząć być egoistką i myśleć tylko o mnie i o wszystkim, co mnie dotyczy. A krytykę przyjmować, analizować i oddalać w niebyt. Zbyt często przykre słowa ranią mnie jeszcze długo po tym, jak je usłyszę. Tak nie powinno być.

Jak jest? Ciężko, nadal, ale przynajmniej teraz obrałam jakiś kierunek. I oczywiście jest plan. Dobry plan nie jest zły.
Zawsze mam jakiś plan, nawet jeśli bym musiała go totalne zmodyfikować, szkielet zostanie.
Co z pracą? Na razie nie ma opcji zmiany. Więc trzeba zmienić podejście do niej. Zbyt bardzo mi na niej zależy, dlatego tak mi źle, gdy coś nie wychodzi. No to zaczynamy ją olewać. Znając życie po zmianie myślenia, pójdzie ona gładko. Albo nie. Tylko że już nie będzie mi na niej zależeć. Chronię moją psychikę. To ważniejsze.

Dziś mamy początek tygodnia. Takie momenty to bardzo dobre okazje, aby przewartościować i zacząć od nowa. Spojrzeć świeżym okiem na te wszystkie znienawidzone i skostniałe schematy. Jak się wyłamać? Czasami warto przyjrzeć się pewnej rzeczy z bliska, wtedy widać rysy i pęknięcia. To są te możliwości uwolnienia się. Wykorzystujcie pęknięcia. Może już niedługo nie będę musiała się gnębić mętnymi myślami, a uwolnię się i będę latać?

Konwenanse zawsze pętały myśli.

 

p.s. mam nadzieję, że zbytnio  nie zdołowałam Was, moje zamierzenie było odwrotne. Chcę Was zmotywować do zmiany. Przynajmniej myślenia (na początek ;-))

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz