Labirynt błędów…

with Brak komentarzy

Przygnębienie mnie nie opuszcza.

Czuję się jakbym tonęła.

Nie umie zaczerpnąć tchu.

hiding-1209131__180

Paraliżuje mnie świadomość, że wszystko, czego się dotknę, robię źle, nie tak jak powinno. I kręcę się w tym labiryncie błędów. Czy kiedyś z niego wyjdę?

Dwie sprzeczne siły na mnie działają. Jedna to chęć bycia tylko i wyłącznie mamą. Chciałabym po prostu być przy małym, kiedy tylko mnie potrzebuje. Zamiast tego jestem tylko, kiedy akurat nie jestem w pracy. 🙁
Druga siła to chęć niezależności finansowej. Znacie dokładnie, co o tym myślę. Nigdy świadomie nie pozbędę się możliwości utrzymania się samej. Tak, Pan Mąż zarabia i na prawdę nic by się nie stało strasznego, gdybym nie pracowała. Dalibyśmy radę. Ale… Waśnie – istnieje jedno „ale”. Moje poczucie bezpieczeństwa nie byłoby zaspokojone.

Co zrobić, aby te dwie siły ze sobą współgrały, a nie walczyły? Myślę i myślę… I w tym problem, że myślę, zamiast działać. Musiałabym skoczyć na głęboką wodę. Bez jakiegokolwiek przygotowania czy zabezpieczenia. I boję się.

Wiem, że ten stan nie może długo trwać. Muszę coś postanowić, dokonać wyboru.

Uświadomienie sobie problemu to dobry kierunek. Teraz musi jeszcze nastąpić impuls do działania.

Co zdarzy się w pracy, co spowoduje lawinę zmian?

Odnajdę wyjście z labiryntu?

Czasami chciałabym się schować przed ludźmi i nie wychodzić do nikogo. Wiem, że nie powinnam tego robić ze względu na Adasia. Ale ochota jest przeogromna. Bez durnych wymagań i innych standardów, które wyglądają super tylko na papierze i w czasie szkoleń. Jestem tym zmęczona. Nie mam już siły nawet udawać, że wszystko jest OK.

Dziś jest piątek, a ja? Z przerażeniem myślę, że muszę za tydzień stawić się w pracy. Żołądek mi się zaciska! Jeszcze nigdy coś takiego mnie nie spotkało. Chciałabym od tego wszystkiego uciec i już nigdy nie wrócić.

Kiedyś cieszyłam mnie możliwość pójścia do pracy. Co się zmieniło? Wymagania. Tak wiedziałam, jak będzie. Lecz teraz wymagania rozrosły się do rozmiarów monumentalnych. Nie jestem w stanie im sprostać.

I coraz głębiej zatracam się w mętnej otchłani zniechęcenia. Obawiam się, że przez nieuwagę mogę sobie zaszkodzić. Zostanę wtedy z niczym. Ot! Taka umowa. hehehe….

I w głowie mam jedno pytanie: co dalej? Co?

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz