32/52

with Brak komentarzy

Było ich siedem. Naprawdę? Aż tyle było czytania w tym miesiącu.

Nie wiem, od czego zacząć. Może od stwierdzenia, że jednak e-booki czyta mi się dużo szybciej. Takie wrażenie subiektywne czy takie wciągające książki?

Dziś ostatni dzień urlopu. Na spokojnie muszę dostosować się do nowego toku dnia. Nowy rok szkolny, kolejny miesiąc pracy, nowe możliwości (?).

hd_wallpaper_10820

No to zacznę od e-booków.

Pierwszy z nich to „Pokój” Emmy Donoghue.

20160831_061734

Książka trochę porażająca sytuacją, która mogła spotkać wielu ludzi. Trudny wybór, trudna decyzja matki. O co chodzi? Porwano młodą dziewczynę. Więziono ją kilka lat. Jedyny ratunek to jej pięcioletni synek. Powieść o miłości macierzyńskiej i trudach wychowawczych. Jeśli ma się „nic” czy można zadbać o prawidłowy rozwój swojego dziecka. Za każdym razem jak będzie Wam się wydawało, że musicie coś kupić, aby dziecko mogło się rozwijać – puknijcie się w głowę. Wystarczy wykorzystać to, co się ma już w domu. Taka nauka po przeczytaniu tej książki. I że miłość matki mimo wszystko to najsilniejsza siła we wszechświecie. Hahaha! Historia  w sumie jest smutna. Ale daje wiele pozytywnego spojrzenia na trudne koleje życia. Nie zawsze jest różowo, ale zawsze może być jasno.

20160831_061808

„ON” Zośki Papuźańskiej to kolejna książka o miłości macierzyńskiej. Nie wybierałam tych pozycji celowo. Ale zazwyczaj jakiś los kieruje moimi wyborami dotyczącymi książek. I trzyma co jakiś czas w jednym i tym samym temacie.

O czym jest ON? O synu swojej matki. ON jest niezbyt rozgarnięty, a nawet trochę opóźniony w rozwoju. Ma trudne dzieciństwo, bo niestety przypadło ono w czasach późnego PRL. Dlaczego „niestety”? Bo sama pamiętam te czasy. Dzieci było mnóstwo. Bum demograficzny w rozkwicie. I traktowanie szkoły jak przechowalni na dzieci. Takie czasy. Może teraz też tak jest. Choć nawet jeśli to mamy przynajmniej większą świadomość tego. O co chodzi z Nim? ON jest i na tym można by się zatrzymać. Przeczytajcie. Bardzo poruszająca lektura. Chyba że tylko mnie tak poruszyły opisy tych czasów i moje wspomnienia zasłoniły właściwy przekaz.

20160831_061834

Joanna Glogaza „Slow life. Zwolnij i zacznij żyć”.

Potwierdza się moja mała teoria, która dotyczy chyba tylko mnie. Nieopatrznie przeczytałam jedną (Tylko JEDNĄ) recenzję tej książki w internecie. I jedyne zdanie, które utkwiło mi w głowie to: Pij herbatę z ulubionego kubka. Dziewczyna, która napisała tę recenzję ciągle powtarzała, że ta nowa książka Joasi opiera się tylko na piciu herbaty z ulubionego kubka i w kółko to samo…. I siedział mi ten kubek w głowie cały czas. I szukałam go w książce… co się okazało? Bzdura! Książka jest dobrze napisana. Dużo z niej nie wyniosłam, bo o większości rzeczy już wiedziałam (przeczytałam gdzieś indziej). Ale jako kompendium wiedzy o Slow wszystkiego jest bardzo przydatna. Znajdziemy tam trochę o minimalizmie i o uważności i wytyczaniu celów i priorytetów. Książkę się szybko czyta, a co najważniejsze służy jako taki przewodnik po codzienności.

20160831_061900

Magdalena Tulli „Szum”

Nie wiem za bardzo co napisać o tej książce. Czytając ją cały czas miałam „odsyłacze” do mojej rodziny. Pewne zasady ustalone nie wiadomo kiedy, które działają tylko w wyidealizowanej rzeczywistości paru ludzi. Szum to rzeczywiste życie, które się toczy tuż obok. To nawet nie zakłócenia, ale takie wibracje, które ciągle są. Zauważamy je dopiero wtedy, gdy nagle przestają do nas docierać. Jak to jest, że zawsze znajdzie się w każdej grupie (jakiejkolwiek – nie tylko rodzinie) osoba, która rości sobie prawo do nadawania etykietek i innych form ewidencjonowania życia, uczuć i zachowania. Bardzo często czułam się jak główna bohaterka. Byłam tym mniej zdolnym, bardziej problematycznym dzieckiem. Często czułam się zostawiona sama sobie. Niech sobie radzi, jak jej się uda – to będzie nasza zasługa, a jak nie –  to będzie jej wina.

20160831_061922

Anna Mularczyk-Meyer, „Minimalizm po polsku czyli jak uczynić życie prostszym”.

Ta książka to taki wstęp do minimalizmu. Po jej przeczytaniu bardzo wiele poukładało mi się w głowie. Nawet zrobiłam sobie taką małą listę, co by trzeba było zrobić w swoim otoczeniu, aby żyło nam się milej. Jedno z ważniejszych pytań, które zawsze sobie powtarzałam, znalazło potwierdzenie w tej książce. Mianowicie przy zakupie czegokolwiek (prócz spożywki) zawsze zadaję sobie pytanie: Czy jest to mi koniecznie potrzebne? Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to, czego potrzebujemy, (tak naprawdę) jest niewiele. Za to, to co chcemy lub to, co wmawia nam się, że powinniśmy chcieć, jest wiele za dużo. Nie wiemy już, co jest ważne. Wszystko wydaje nam się najważniejsze. Niestety. Zaczynamy chcieć i posiadać coraz więcej. Chyba najbardziej odczuwa to pokolenie, które pamięta jeszcze kolejki i kombinowanie. Teraz jest tego TYLE. Kiedyś tyle tego nie było. Stąd chyba najpopularniejszy ostatnimi czasy sposób spędzania czasu z rodziną. Supermarkety i galerie handlowe. Smutne to, ale zawsze jest nadzieja. Wystarczy odpowiednio wcześnie przejrzeć na oczy. Stanąć w miejscu i zapytać samego siebie. Czy ja to naprawdę potrzebuję?!

20160831_060348

Camilla Läckberg „Pogromca lwów”

Wiecie, że można tęsknić za pewnymi pisarzami? Serio.Tęskniłam za Camillą. Jej ostatnia książka jak zwykle mnie nie rozczarowała. Mroczne klimaty, tajemnica sprzed lat i wynikłe z tego następstwa. Nie chcę opisywać, co tym razem Camilla napisała, aby Wam nie zepsuć przyjemności czytania.

Zło czai się w każdym z nas i tylko od nas zależy czy je w sobie pokonamy. Mrocznie i przejmująco opowiedziana taka niby zwykła historia….

20160831_060322

Ninni Schulman „Nasza słodka tajemnica”

To już kolejna powieść autorki, którą czytam i … niech pisze więcej! Działa na wyobraźnię w równym stopniu co Camilla. Tym razem jak to jest z tymi ludźmi, którzy prowadzą ZWYCZAJNE życie… na pozór zwyczajne. To, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami domu rzadko wydostaje się na zewnątrz. A kiedy już to nastąpi, każdy jest zaskoczony i nie dowierza temu, co widzi i słyszy. Inna rzecz, że często sami zamykamy oczy i uszy na to, co oczywiste. Niestety nawet ewidentne wołanie o pomoc jest ignorowane. Nie odwracajmy spojrzenia – interweniujmy, nie bójmy się pomagać.

 

To siedem pozycji, które udało mi się przeczytać. Wiele dały mi do myślenia. Z pewnymi rzeczami musiałam się jeszcze raz uporać i zmienić perspektywę. Czy to pomogło? Zobaczymy. Już jutro wracam do pracy. Mentalnie nadal nie czuję się dobrze. Cieszę się jedynie, że to tylko dwa dni. Może takie stopniowe wchodzenie w tę nieprzyjemną otchłań nie wywoła u mnie dużego szoku. Mantra na najbliższy czas to: Nie oczekuj cudów, bo ich nie ma. 

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz