No to hop!

with Brak komentarzy

Chcę, ale się boję.

Nie, absolutnie nigdzie nie idę. – Ale jest fajnie, nie wracam.

Dopóki nie spróbujesz, nie mów, że nie chcesz lub nie lubisz.

hd_wallpaper_10806

Ludzie bardzo często sami nie wiedzą, co chcą. A najgorsze jest w tym to, że nawet nie próbują nowości. Przyjmując z góry, że im się nie spodoba.

Od kiedy pamiętam, byłam ryzykantką. W jakim znaczeniu? A takim, że z otwartym umysłem, bez uprzedzeń podchodziłam do nowego. Jeśli zmienia się tyle razy pracę co ja, to tak trzeba  być nastawionym, inaczej giniesz. 🙂

Adaśka ciężko jest przekonać do nowego. Ha! Ile to razy zmiana za małych tenisówek została okupiona dyskusjami i nerwami z obu stron. Bardzo przyzwyczaja się do rzeczy. Lubi mieć określony schemat działania. Ma okresy „lubienia” określonych rzeczy do ubrania lub jedzenia.

Obecnie polubił masło orzechowe i sok bananowy. A jeśli chodzi o ubrania, to tylko dwie pary szortów wchodzi w grę i tylko jedna czapka. Ostatnio musieliśmy mu zmienić tenisówki do przedszkola. Nie były jeszcze za małe, ale rzepy już się wytarły i nie trzymały. Oczywiście w sklepie Adaśko nie pozwolił sobie przymierzyć, wiec dopiero w przedszkolu nastąpiła dyskusja. Musiałam stare schować. A on wszedł na salę boso, trzymając nowości w ręce. Serio! Po jakiś pięciu minutach dopiero założył na nogi. Po ogólnym zachwycie pań przedszkolanek i moim.

Tak samo jest z jego kontaktem z wodą. Nie, nie boi się wody. Ale czasami ma wrażenie, że zapomina, jak fajnie jest się kąpać. I kiedy wreszcie znajdzie się w wodzie – nie chce z niej później wyjść.
W sobotę pojechaliśmy na miejski basen. Przed samą bramą Adaśko stwierdził, że nie chce. Po zapewnieniu, że są tam inne dzieci i do tego plac zabaw – łaskawie wszedł. Po przebraniu go poszliśmy do brodzika. I co? Zamoczył szorty do pływania i ryk. On je ściąga, bo mokre i chce już wyjść. Po kolejnej dyskusji jednak został. Dwie minutki później biegał w wodzie jak szalony, chlapiąc, kogo popadnie. Trwało to godzinę. Na hasło: Adaś chodź, idziemy odpocząć na kocu – wielki ryk! Nie, on nie idzie….Boziu, daj siłę.

Jak często mamy podobne sytuacje? Dlaczego tak trudno czasami jest nam się przemóc i spróbować? Głupi mózg odbiera zbyt dużo rzeczy jako zagrożenie i stara się nas ratować. Musimy go na siłę przekonywać, że sytuacja wygląda inaczej, niż się wydaje. Odwagi. Tego nam czasami brakuje. Odwagi, aby podjąć to, co nowe i przyjąć konsekwencje z nim związane.

Ostatnio przeczytałam, że należy przeanalizować swoje życiowe porażki. Tylko w ten sposób zmienimy swoje postrzeganie rzeczywistości i zaczniemy czuć wdzięczność. A to już krok do przodu w drodze do szczęśliwego życia.

Zadaj sobie pytanie, za co jesteś wdzięczny? Za rodzinę? Nie wszyscy mieli tyle szczęścia, że trafili na odpowiednie osoby danego czasu. Nie wszystkim urodziło się zdrowe dziecko. Dopiero jak odczujemy czegoś brak – doświadczamy jak bardzo coś jest dla nas ważne. Nie bójmy się nowych rzeczy, bo może one pokażą nam jak dużo mamy powodów do wdzięczności.

 

 

p.s. kochani wróciłam po krótkiej i niezamierzonej przerwie. Bardzo Was za nią przepraszam. Czytajcie mnie nadal – obiecuję się poprawić  😉 Miłego tygodnia.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz