Niepasujący element

with Brak komentarzy

Sama sobie sterem, okrętem i kapitanem… Wiecie jak to jest? Trochę niepokoi mnie to co ostatnio dzieje się w mojej głowie. Spoko – psychiatry jeszcze (chyba) nie potrzebuje. Po prostu coraz bardziej zaczyna mi ciążyć praca. Tak, wiem chciałam pracować to proszę bardzo! Ale to nie o to chodzi.

Czuje, że się duszę tam. Pewnie mi przejdzie za jakiś czas. Ale teraz jest na prawdę nie wesoło. Już po ostatnim powrocie z urlopu – hej nie tak dawno – miałam reakcje stresowe na samą myśl o drodze do pracy.

Już nie długo może moja sytuacja trochę / lub bardzo się zmienić.

pencil-918449__340

Obecnie pracuję w oparciu o umowę na zastępstwo. No, dobrze – a co to za różnica? Praca jest, co nie?

Praca jest, umowa jest, ale gorsza niż umowa na czas określony. Dlaczego? Bo w takim przypadku wiesz na pewno do kiedy masz umowę, masz co najmniej dwutygodniowe wypowiedzenie.

Na zastępstwo – teoretycznie też wiesz kiedy się taka umowa kończy. Teoretycznie. Ja zastępuję dziewczynę, która poszła na macierzyńskie. Teoretycznie kończy się jej te macierzyńskie z końcem czerwca. Pytanie co ona będzie chciała dalej robić. Na pewno ma jeszcze huk urlopu wypoczynkowego do wybrania. Doliczmy z jakieś dwa miesiące. I teraz jeśli wróci – ja wylatuję w ciągu trzech dni ( zdaje się ). Czy będzie chciała iść na wychowawczy?

Więc tak na serio wszystko zależy od decyzji osoby którą zastępuję oraz … mojej szefowej.

Ta druga ostatnio napomknęła, że raczej mnie chce zostawić.

Nie sądzę, aby po prostu uważała, że tak Suppperrr! pracuję. Chodzi raczej o przeszkalanie kolejnego „nowego”.

Jak na to nie patrzeć – już 1,5 roku pracuję i tak de facto nie potrzebuję ciągłego nadzoru. A człowiek szuka wygody – zawsze i wszędzie.

Stoję na przepaścią, która może albo się jeszcze pogłębić ( wylatuję ) albo okazać się malutkim wgłębieniem ( umowa o pracę na czas nieokreślony ). Za trzy miesiące powinno się okazać.

Nie lubię takich niepewności. Wolę sama decydować co i jak…. Niestety w tym przypadku pozostaje mi grzecznie przeczekać.

A może w międzyczasie coś może się przytrafić pozytywnego i ta sytuacja po prostu mnie przestanie dotyczyć?

Jedną rzecz, którą chciałam w tym roku osiągnąć już mam – własna domena, a na niej własnoręcznie zrobiona strona.
Byle tak dalej. Jeśli moje marzenia po malutki jednak mogą się ziścić to wszystko jeszcze przede mną.

Byle nie stracić celu z oczu. 😉

Inni widzą nie pasujący element układanki, a ja? Początek nowej układanki.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz