Zwyczaj

with Brak komentarzy

Macie swoje wyrobione i sprawdzone metody, aby ogarnąć codzienność? Ale tak, żeby zminimalizować stres związany z presją czasu i … co najgorsze … oczekiwań co do Was.

Każdy ma. Jedne działają lepiej, jedne gorzej. Dziś podzielę się z Wami moim sposobem. Który – nota bene – okazał się dobry … i potwierdzony w książce Leo Babauta p.t. “Zen to done” ( załączony link do jego bloga ).

Czasem trzeba naprawdę posłuchać intuicji, zawierzyć sobie 😉

journal-791286__180

Książka trafiła do mnie wraz box-sem subskrypcyjnym Skills box. Już trzy razy dostałam od nich przesyłkę i za każdym razem bardzo cieszyły mnie książki umieszczone w pudełku. Wszystkie one traktują o szeroko pojmowanym rozwoju osobistym i zawodowym. Dodatkowo dołączane są artykuły papiernicze ( ostatnio długopis Parkera 😉 bardzo elegancki ) oraz  organiczne herbatki o wielu ciekawych smakach…

A wracając do Leo.

W wielkim skrócie – tzw. cheaklisty …

Każdy pomysł, każdy kontakt czy jakiekolwiek zdarzenie, które nastąpiło danego dnia zapisujemy. Co Leo sam zauważa to to, że jest to najprostsza i najtańsza metoda aby ogarnąć wszystko, posortować – nieważne rzeczy wyrzucić, a tych ważnych nie zapomnieć. A co najistotniejsze to ciągle mieć na oku swój własny główny cel ( roczny, półroczny itd. ) – wtedy nam nic nie umyka i wiemy czy idziemy we właściwym kierunku.

Ale, że co…?

Leo pokazuje nam, że wystarczy kilka nawyków wyrobić sobie i wszystko … poukłada się. Będziemy bardziej efektywni, nie będziemy mieli poczucia straconego czasu … będziemy szczęśliwsi.

Swoje listy – dzienne, tygodniowe, zadaniowe – robię od niepamiętnych czasów. Do tego wystarczy zwykły notes czy kalendarz ( nowy rok zawsze zaczynam od tego przedmiotu ). Obecnie posługuję się Happy Plannerem. Jest o tyle dobrze skonstruowany, że mogę rozpisać moje plany rocznie, miesięcznie oraz rzucić całościowo na miniony tydzień.

20160504_085134

Jest tam zabawna lista – 100 rzeczy, które chcę zrobić w 2016. Puki co udało mi się zrobić dwie rzeczy z tej listy.

Pierwsza to ukończenie kursu Eweliny Muc – WordPress dla zielonych; Jeśli marzycie o własnej stronie internetowej, a nie ogarniacie tych wszystkich spraw związanych z programowanie to ten kurs na pewno Wam pomoże.

A druga rzecz z listy to właśnie własna strona internetowa. Jesteście na niej. Moja własna domena. Moje wykupione na własność miejsce w wirtualnym świecie.

Zen

Co kojarzy wam się z tym słowem? Mi się kojarzy spokój, oświecenie, brak pośpiechu… I tak to jest z tymi listami.

Co Leo o tym pisze?

Przedstawia nam dziesięć nawyków, które musimy w sobie wyrobić, aby osiągnąć “stan zen” 😉 Krok po kroku wiedzie nas jak się do tego zabrać. Tłumaczy dlaczego lepiej ćwiczyć się tylko w jednym, dwóch nawykach na raz. A co najważniejsze podpowiada nam jak znaleźć pasję, aby zmienić ją w swój sposób zarobkowania.

To jak? Zachęciłam Was, aby odwiedzić parę stron w internecie lub przeczytać książkę?

Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam.

Moje listy zawsze mi pomagają. Zwłaszcza w pracy, gdzie każdy czegoś chce i ma to być robione jak najszybciej. Bez zapisywania już dawno bym  się pogubiła. A co najgorsze ważne i niezałatwione rzeczy bardzo  ciążą nam na duszy. To przez nie się nie wysypiamy . To przez nie nawet w dni wolne myślimy o pracy zamiast odpocząć, zresetować się. Te rzeczy zawsze wykonuj jako pierwsze , od razu ( jeśli się da ) i ja najszybciej.

Moja lista “to do”

Na dziś lista moja jest dosyć krótka.

Punkt jeden – przedszkole. Ciężko było. Wracać po czterech dniach laby…oj nie chciało się komuś iść. W końcu go chyba przekonał fakt, że tylko trzy dni. 😉

Punkt dwa – ciągle trwa – post, który czytacie. Tak, zapisuję sobie na liście kiedy napisać post na blogu. ( Mam jeszcze dodatkową listę – samych tematów na posty. Najlepsze pomysły wpadają mi do głowy, kiedy usypiam małego – lepiej wtedy mieć przy łóżku notes do zapisywania – rano nic nie będziesz pamiętał.)

Punkt trzy to praca. I kolejna lista – związana z zadaniami w pracy. Zaznaczone spotkania sprzedażowe, warsztaty wewnętrzne, telefony… i takie tam.

Punkt cztery – codzienny punkt. Kąpiemy małego i usypiamy go. Dzieje się to codziennie i choćby nie wiem co zawsze tak będziemy spędzać wieczory.

Po ogarnięciu tych czterech głównych punktów ( Jest jeszcze parę drobnych po drodze, ale zawsze trzeba sobie ustalić kilka głównych, które MUSZĄ być wykonane ) – następuje u mnie przegląd nowych spraw i wyróżnianie najważniejszych na jutro spraw.

I już. Cała filozofia. U mnie działa.

Zapisz się na Newsletter i pobierz prezent powitalny.

Co miesiąc znajdziesz miły list w skrzynce e-mail ... A już dziś śliczna jesienna zakładka do książek oraz tapeta na pulpit może być Twoja.

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Zostaw komentarz