Pęd rywalizacji

with Brak komentarzy

Padamy na twarz. Ostatkiem sił próbujemy dobrnąć do końca tygodnia, aby złapać oddech przez dwa dni. A już w niedzielny wieczór głowa zajęta czarnymi myślami… znowu muszę tam iść. Racjonalizujemy sobie powody – bo człowiek potrafi wszystko sobie wytłumaczyć jeśli zachodzi taka potrzeba.

Z jednej strony cieszymy się, że jest – a z drugiej mamy aż drgawki kiedy przekraczamy próg.

dandelion-463928__340

Siły wypływają z nas jak bąbelki ze szklanki z Coca-colą. Pyk, pyk, pyk….

Jeszcze gdy praca jest wymagająca i stresująca, ale ekipa zgrana i zwarta – to można czerpać z tego jakąkolwiek motywację. Niestety coraz bardzie jest zauważalny rozpad zespołu. Podziały już są na tyle widoczne, że zauważają je osoby nie związane z nami.

Zaczynamy między sobą się „żreć”. I to najbardziej poraża.

Od samego początku przyjęłam sobie jedną podstawową zasadę. Praca już nigdy nie będzie ważniejsza ode mnie, mojego życia prywatnego i rodzinnego.

Serio miałam zapędy pracoholika.

Praca to rzecz nabyta. W razie czego można poszukać kolejną lub faktycznie samemu ją sobie stworzyć. Ostatnio bardzo często rozmyślam nad tym drugim.

___________________

Rywalizacja w pracy jest rzeczą pozytywną, która ma na celu pobudzić do działania, do własnej inicjatywy, do wzmożenia zaangażowania. Tak, ale … bardzo często przeradza się w otwartą wojnę, gdzie wywlekane są również prywatne sprawy.

Dlatego ja nie plotkuję, z nikim nie wchodzę w żadne spółki czy koalicje przeciw komuś itd. Jestem ponad to. Nie chcę się w tym babrać. W pracy tylko i wyłącznie pracuję.

Przychodzę, zajmuję się pracą i wychodzę.

Czy tęsknię za zgraną paczką z pracy? Tak. Zawsze będę wspominać moją pierwszą poważną pracę ( z umową o pracę, bo tych bez umowy bądź na umowę zlecenie nie biorę pod uwagę ). Trafiłam na super babki, które pokierowały mnie i naprowadzały na właściwe tory za każdym razem gdy przeholowałam w złą stronę.

Praca była trudna, małopłatna, ale za to zespół był najlepszy z najlepszych. Z nimi chodziłam na piwo po pracy, z nimi mogłam pogadać o wszystkich moich planach i zamierzeniach. Z niektórymi nadal jestem w kontakcie, a nie pracuję już nimi prawie dziesięć lat (!)

________________

Wszelka rywalizacja jest dobra, gdy sprowadza się do motywacji zespołu, większego zaangażowania w pracę… ale nie kiedy zaczynamy sobie skakać do oczu.

Wtedy tylko kombinujemy jak by tu najszybciej odbębnić dzień pracy – zbytnio nie wnikając w szczegóły.

Presja zawsze spływa z góry i niestety kumuluje się na najniższych poziomach – czyli tam gdzie my jesteśmy (ja i moje koleżanki).  Jeśli będzie się nas naciskać zbyt mocno – pękniemy. I nie będzie już nic.

________________

Ostatnio tak się dzieje u mnie w pracy. Smutne to jest, bo myślała, że w końcu znalazłam pracę w której na prawdę się odnajdę i ją polubię. Niestety aktualna atmosfera i permanentne zmęczenie nie pozwala wyciągać z tej pracy satysfakcji czy też nawet minimalnego zadowolenia. Marudzę? Inni mają gorzej? Pewnie tak, ale ja już nie chcę tak żyć. Mam już za sobą podobne doświadczenia …  i już tak nie chcę. Chcę, aby zaczęto mnie szanować – choć minimalnie.

I już.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz