*~*~*~*

with Brak komentarzy
Mieć pięć pomysłów na post i usiąść [ w końcu ] do laptopa [ gdy nie ganiasz co dwie minuty do kuchni po soczek/ serek/ kanapkę/ itp. lub targana za rękaw masz ustawiać po raz tysięczny pociąg, który uległ katastrofie zwanej Adamodzilla  ] , aby okazało się że wszystkie one jakoś dziś ci nie pasują. Bajka! Uwielbiam to po prostu. A Wy?
portrait-317041_960_720

Nawet tytułu posta za bardzo nie mam wymyślonego…
Ale powrót do rzeczywistości. Po weekendzie okazało się, że wszyscy jesteśmy przeziębieni. Hura! Genialne wyczucie czasu. Pan Mężu jak choruje to umiera; Adaśko objawia zero współpracy, a ja mam w środę jechać na trzydniowe szkolenie do Krakowa. Po prostu super… 😉
Dzisiejsze odprowadzanie do przedszkola trwało raptem 20 minut. [ wspominałam Wam, że do przedszkola mamy w linii prostej jakieś 300 metrów?? 😉 ]. Towarzyszyła nam ciężarówka. Musieliśmy ją najpierw załadować, więc odwiedziliśmy Biedrę. Kupiliśmy jogurcik i załadowaliśmy na pakę. Potem już było wszystko sprawnie. Droga przez park obfitowała w okrzyki Adasia pod tytułem: „Patrz!” i „O tu!”. Wskazywane były ptaszki { bardzo dużo kaczek, wron, kawek, gołębi i mew (? wyglądały jak mewy i tak też skrzeczały) } oraz kwiatki ( przebiśniegi oraz krokusy ) i / lub każdy pączek pojawiający się na krzewach. Dlatego to tyle trwa. Od jakiegoś czasu przyjmuję to jako normę i nie denerwuję się { no dobra – próbuję się nie denerwować 😉 } tym wszystkim.
Dotarliśmy do przedszkola. Później już tylko sala i pani. Jest. Uff! Udało się.
Adaś już tak przyzwyczajony do placówek opiekuńczych, że praktycznie od razu jak tylko wparuje do sali; po odwiedzeniu ubikacji; zajmuje się sobą – patrz „wyczaja” zabawkę jakąś i machając przez ramię łapką – jest już u siebie.
Nie wszystkie dzieci niestety…
Jest u Adasia w grupie dziewczynka, która zaczęła chodzić do przedszkola chyba dopiero od lutego
i ewidentnie nie umie się znaleźć w nowej sytuacji. Dziś jak stałam w drzwiach i czekałam, aż moje maleństwo wróci z ubikacji i pośle mi buziaka i… ogólnie oleje mnie ;); przykleiła się do mnie Amelka. Pytającym głosikiem pytała mnie : „Mama?” A mnie serce się skręcało. Miałam ochotę wziąć ją i mocno przytulić – tak żałosną i smutną minkę miała. Jedynie na co się zdobyłam to po głaskanie jej po buzi
i powiedzenie, że mamusia na pewno popołudniu do niej przyjdzie.
Przypomniały mi się pierwsze dni Adasia w żłobku. Jak płakał, a ja razem z nim. I choć rozum podpowiadał, że tak trzeba – serce codziennie mi umierało. Czy teraz już jest lepiej? Troszeczkę. Czasami mam ochotę zachować się jak największa egoistka świata i (Zgroza!) spędzić cały dzień tylko z synkiem. Dlaczego tak jest? Bo teraz mam ten czas podzielony.
Kiedy na początku byłam tylko z Adasiem z czasem zaczęłam potrzebować pobyć „z kimś dorosłym”. Wiecie o czym mówię? A teraz chciałabym jak najwięcej przebywać z małym. Ot! i paradoks macierzyństwa.
Myśl na dziś: ” Przytul dziecko i ucałuj je!”
Dziecięca tęsknota za przytulaniem i uwagą innych jest dużo bardziej dotkliwsza niż u dorosłych. My dorośli możemy zracjonalizować to, że tęsknimy za dotykiem innej osoby, ale dziecko nie jest do tego zdolne. Ono nie wie i nie rozumie dlaczego pewne rzeczy takimi są lub tak musi być a nie inaczej. Przytulając je
i wyjaśniając sytuację ( to należ do obowiązku rodzica – tłumaczenie świata ) pomagamy im uporać się
z tęsknotą za rodzicem.
I znów wpadłam w ton mentorsko-wszystkowiedzący. Sorki 😉
Na dziś to już koniec.
Obiecuję się poprawić – przez trzy dni szkolenia spróbuję przygotować więcej postów – na pewno będą
o tęsknocie. Jak ja wytrzymam trzy dni bez maleństwa?!?  

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz