→ Czas przyszły

with Brak komentarzy
Nienawidzę nie mieć laptopa. Wrrrr!
Był post – nie ma posta.
Durny program nie zapisał, a na tablecie takie rzeczy są nie do odzyskania – niestety. 🙁
Już widzę Wasze miny, gdy wchodzicie przez linka, a tam?! Nie istnieje strona. Wrrrr!
No to jeszcze raz. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Dziś ostatni dzień urlopu. Na samą myś o jutrzejszym ranku dostaję palpitacji serca. Ostatni dzień spokoju.
Wstaliśmy skoro świt o niemożlieej godzinie szóstej. Brrr! Po śniadanku [ ostatnio to płatki jaglane z bananem i mleko kokosowe ]prym przejmuje Baranek Saun.
Czasami myślę, że lepiej by było żebym nie pracowała, a potem uświadamiam sobie niedorzeczność tej myśli. Nie po to tyle wytrzymałam, przeszłam, poświęciła, aby sobie to odpuścić. I znów uzależnić się od innych? Nie, nie dam rady…
Co nie znaczy, że jak sobie to wszystko uświadomię to będzie mi lżej, łatwiej, znośniej. Nie mam ani chęci, ani motywacji, aby jutro wstać. Tym bardziej, że jak pomyśle o pobudce o szóstej , aby zdążyć na siódmą do przedszkola z młodym i nie spóźnić się do pracy. I tak pięć razy.
Dodatkowo odbieranie Adasia też będzie należało do mnie. 🙁
Jestem tak negatywnie nabuzowana, że nawet spędzanie czasu z Adasiem powoduje, że jestem poddenerwowana. 
Czasami czuje się tak bardzo samotna w tym wszyskim….

Czas przeszły dogania nas wszędzie. Zawieszona na drzewku bombka przypomina o nie dawnych świętach. Kiedy to było? Raptem dwa-trzy tygodnie temu. Zawsze z utęsknieniem czekamy na nie…a one mijają w oka mgnieniu.
Przeszłość zawsze nas znajdzie i dogoni choćby poprzez zwykła ozdobę świąteczną. Szkoda, że nie można żyć teraźnieszością … z szybkimi spojrzeniami w przyszłość.
Chciałabym odciąć się od przeszłości i o niej zapomnieć – tak po prostu.
Teraźniejszość umyka wśród zwykłych rzeczy – praca, przedszkole, zakupy, obiad i … okazuje się, że doba ma za mało godzin. Kiedy możemy być po prostu razem? Nie ma na to czasu? Serio?
Co przyniesie czas przyszły? Pewnie więcej udręki i miotania się w teraźnieszości. Chciałabym spoglądać w przyszłość ze spokojem ducha i z poczuciem bezpieczeństwa. 
Na dzień dzisiejszy nie jest to możliwe.:(
Styczeń zaczęłam od wydatków. Co gorsza lub co lepsza – w zależności kto na to patrzy. Większość z nich nie była dla mnie – pół kaski za telewizor, który wisi na ścianie był jednym z tych wydatków. Szczerze – jak dla mnie zbyteczny, ale Pan Mężu zadowolony… i już.
Coś dla mnie? Nowa Marinina. 🙂
Za oknem śniegu jak na lekarstwo…. za to smogu sporo. Za oknem nic nie poprawia chumoru…
Co przyniesie przyszłość? Wiele trudnych i niemiłych rzeczy oraz odrobinę radości. 
Oj, smucę dziś na potęgę. Pierwsza wersja posta nie była aż tak dołująca…
Mimo wszystko trzeba szukać tych krótkich chwil radości. 

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz