Owieczki….

with Brak komentarzy
Cóż za niefart. Jestem okropna. A dlaczego? Zapomniałam o czymś ważnym. Opisując Wisłę zapomniałam o owieczkach.

Spacerując po okolicy natrafiliśmy na stado owieczek. Adaś był tak nimi zauroczony, że chyba pół godziny staliśmy pod ogrodzeniem. Mały próbował je karmić jakimiś „badylami” znalezionymi w trawie.

A potem odpoczywaliśmy w knajpce, w której praktycznie prócz obsługi nikogo nie było.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz