Słowa, słowa, słowa…

with Brak komentarzy
Dawniej myślałam, że atak werbalny skierowany na mnie jest powodowany tym jaka jestem.

Później doszło do mnie, że to nie ja jestem problemem. To adwersarz ma ze sobą problem.
Może to złość, zazdrość, zawiść, czy też chce przenieść winę za swoje nie powodzenia na innych.
Bo przecież to inni nie pozwalają mu się rozwijać, żyć jak sobie tego wymarzył.
Łatwiej sączyć jadem na kogoś innego.
Przyznaję się. Jak byłam młodsza dawałam się poniewierać każdemu komu ( według mnie ) byłam coś dłużna. Teraz już wiem, że to prosta droga, aby być nieszczęśliwym do końca życia.
Trzeba przerwać takie myślenie – jest bardzo destrukcyjne.
A że naiwna jestem w pewnych rejonach życia – nadal próbuję.
Wytłumaczyć te znajome osoby, wytłumaczyć i usprawiedliwić (?) ich zachowania.
Z czasem uświadomiłam sobie powód dlaczego jestem idealnym celem by ciągle psioczyć na niesprawiedliwy los.
I boku wydaje się, że mam idealne życie. Że wszystko i zawsze mi się udawało. Takie Dziecko Szczęścia.

Nikt nie widział ile kosztowało i ile nadal kosztuje wysiłku to „piękne i idealne życie”.
Na wszystko musiałam zapracować sama. Nikt nie podał mi nic ” na talerzu”. Ile razy dostałam po dupie?? Setki! Nie liczę. Nie ma sensu ugniatanie w sobie wszystkiego co się nie udało.
Zdarzało się pracować za „najniższą krajową” po 12 godzin. Tak…pozwalałam na to. Pozwalałam by mną pomiatano, pogardzano, poniżano.
Nikt z zewnątrz tego nie widział, bo ja nie chciałam pokazać.
Nikt nie widział łez gniewu, które połykałam ukradkiem i… dalej parłam do przodu.
Dlaczego to robiłam? Ha! Bo chciałam mieć swoje idealne i piękne życie.
Wiele razy mnie zraniono…
Ostatnio przeczytałam takie zdanie:

„Ludzie mądrzy wybaczają, ale nie zapominają.”

Zgadzam się z tym zdaniem w pełni. Życie jest zbyt krótkie by hodować w sobie urazę. Ale pamiętać trzeba zawsze.

Co uważam za szczęście bądź fuksa, które mnie spotkało w życiu? Że spotkałam na swojej drodze Pana Męża ( choć bardziej to był splot nie oczekiwanych przypadków ).
I że Adaś urodził się zdrowy. W czasie ciąży panicznie się bałam, że będzie „coś nie tak”…
Aż do samego końca ( choć wszystkie badania były OK ) bałam się … że nie zasłużyłam na niego, więc ( bliżej nie sprecyzowany ) zły los odbierze mi go, gdy tylko odetchnę … że już w porządku

BACH! nie będzie Happy End-u.

W pozostałych przypadkach to nie łód szczęścia, że mam pracę ( mam kompetencje! I doświadczenie i wiedzę! ), mam gdzie mieszkać ( pracuję na to! ), ma przyjaciół – to akurat szczęście! 🙂
Jestem zdrowa – póki co.

Tak więc … nie wszystko jest taki jak się wydaje z zewnątrz. Trzeba sobie to uświadomić.

___________________________________________________________________
Źródło zdjęcia 1: http://laroel.blog.pl
Źródło zdjęcia 2 :http://mamapsycholog.pl/nie-musisz-byc-idealna-mozesz-byc-wystarczajaco-dobra/

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz