Afera!

with Brak komentarzy

Uwielbiam te małe aferki….w blogosferze, na Insta czy na Facebooku…
Wybuchają nagle i …z byle powodu, niezrozumienia, a często też z nudów.

Ostatnia z której miałam trochę uciechy dotyczyła prasowania.
Jedne baby udowadniały drugim dlaczego konieczne jest prasowanie prania przed złożeniem i włożeniem do szafy. Oczywiście – moja prawda jest prawdziwsza!
Cóż,… ja nie prasuję jeśli nie muszę. Jedyny wyjątek to kiedy urodził się Adaś. Przed jego urodzinami wyprałam wszystkie jego ciuszki i tetrowe pieluchy by później je prasować. Po co? Bakterie i tak dalej… przynajmniej taka jest zasada…trzymałam się jej tak przez dwa tygodnie. Później stwierdziłam, że ledwo żyję, abym jeszcze miał prasować każdy ciuszek… wiecie ile tego było, zdajecie sobie sprawę…
Od tamtego czasu prasuję gdy coś jest po prostu pogniecione a chcę to ubrać 😉 lub Pan Mąż lub ma to ubrać Adaś.
Wyjątek – w niedzielę rano prasuję wszystkie koszule i spodnie, spódnice do pracy. Hurtem na cały tydzień. Każdego ranka po pierwsze – nie zdążyłabym z tym, a po drugie – nie chciałoby mi się. Ledwo wstaję i mam jeszcze prasować? No nie!

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz