Przymus

with Brak komentarzy

Mam bardzo denerwującą cechę charakteru.
Nie znoszę, gdy ktoś przymusza mnie do czegokolwiek.
Efekt jest odwrotny niż ten, który jest oczekiwany.

Mroczny nastrój i chęć….ucieczki (?)

Długo nie było wpisu, spowodowane to było moim wewnętrznym oporem. Nie żeby mi nie zależało na Was! Broń boże! Po prostu zostałam zbombardowana ( w realnym życiu ) oczekiwaniami, że posty mają pojawiać się systematycznie i w określonej liczbie na tydzień. Wtedy mogę nazwać się prawdziwą blogerką.
No, więc ( wiem, wiem….nie zaczyna się zdania od :”no, więc…”)
Nie jestem blogerką ( nigdy nie miałam takich aspiracji 🙂 ).
Piszę posty, kiedy czuję potrzebę podzielenia się….czy to z pozytywnymi emocjami jaki i tymi trudniejszymi.
Nie planowałam nigdy publikacji. ( Chyba, że byście chcieli….może bym i dała radę 😉 ).

To tak w ramach usprawiedliwienia.
Co do przymusu…..
Niedawne święta ( Dzień Matki i Dzień Dziecka ) bardzo mnie zdenerwowały. Sam fakt, że musiałam złożyć życzenia matce… Powinnam, bo tak oczekuje od nas otoczenie, bo by była ciężka obraza – nie tylko z jej strony, ale całego „teamu”…
Wiem, co sobie możecie myśleć. „Wyrodna córka” i ” syn jej zrobi to samo…”
Dobra, wasze prawo, wasze myśli….ale sytuacja nie zawsze jest jasna i prosta…a moja relacja z matką…nie istnieje bądź przestała istnieć…
Nie wiem, czy będę potrafiła to wyjaśnić… a najbliższe jest określenie, że hodowała ( nie, nawet nie hodowała, bo hodowane zwierzątka się przytula…itd. ) o! Posiadała mnie.
Ma bardzo duży problem w okazywaniu pozytywnych uczuć. Przynajmniej w  odniesieniu do mnie.
Wiem, to mama. I dlatego mam bardzo pogmatwane emocje w stosunku do niej. To co powinnam, to co chciałabym i to co się oczekuje. Nic tu nie gra!
Hej, wiem co chodzi..,studiowałam socjologię…przyzwolenie społeczeństwa na pewne sytuacje, wymagania co do wymogów kulturowych i te sprawy. Umowa społeczna.

Ale! ( zawsze jest jakieś „ale” ) nie dajmy się zwariować i nie pozwalajmy średnio znanym nam ludziom, aby nam nakazywali określone zachowania! W takich przypadkach zawsze „staję okoniem”. Zwłaszcza, gdy to dotyczy spraw prywatnych, a do takich zaliczam prowadzenie bloga, obchodzenie świąt i wychowywanie dziecka ( Tak! NADAL KARMIĘ PIERSIĄ ! )

Wracając do tematu… nie oczekujcie ode mnie, że będę składać życzenia tylko, że tak wypada. Nie będę również pod publiczkę robić coś co wzbudza mój wewnętrzny sprzeciw. BUNT. Zawsze w takich sytuacjach poczuję wewnętrzny bunt, sprzeciw. I  pojawi się odwiecznie pytanie:” ale dlaczego?!? „.

Jeśli chcecie coś skomentować to proszę bardzo – dobra krytyka, zawsze w cenie, ale przemyślcie to… aby faktycznie krytyka była konstruktywna, a nie tylko stekiem „bluzgu”.
Bo zamiast nad nią się zastanawiać upichcę kolejny post. 🙂

Post bez Adasia postem straconym…także więc…

Ps. Napisałam tego posta rano i dosyć długo zastanawiałam się czy go publikować. …mam wiele wątpliwości.
Jednakże  decyzja podjęta. I już!

Źródło zdjęcia:http://weblog.infopraca.pl/2015/04/pracy-silownie-sposob-mozesz-zaszkodzic/

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz