Frajerzy….:-)

with Brak komentarzy

To będzie post z morałem. Dlaczego czasami warto być frajerem i przyjmować coś za pewnik, a nie sprawdzać dodatkowo. 🙂

Już od samego rana Pan Mąż jęczał:”chodź jedziemy na basen…ukrop ma być cały dzień...mały popluska się w brodziku, a ty poczytasz sobie spokojnie książkę, na kocu , pod drzewkiem, na łonie natury….”
I tak cały czas od 6- tej rano.

Pobudkę sponsorował Adaś ( prosimy o gromkie brawa! )


W końcu dałam się przekonać. No, bo co będziemy robić??
Jako pełna zaufania dla Pan Męża, nawet przez pół minuty nie pomyślałam, że w taki ukrop basen będzie … NIECZYNNY !!!
A, że mamy kawałek drogi na basen miejski, podjechaliśmy sobie autobusem. Tu akurat Adaś był zachwycony. Uwielbia autobus!
Z przystanku trzeba kawałek dojść na basen, który usytuowany jest na obrzeżach miasta. Zalesiony i tak ogólnie to fajnie tam jest, ale…
No, właśnie. Zawsze znajdzie się „ale”.
Zazwyczaj jest na nim moc ludzi….i nigdy nie wiadomo kiedy otwierają go na lato. Ogłaszają te info w miejscowej gazecie i na stronie internetowej naszego miasta…itd.
Szczerze…ostatnio mam jakąś dziwną niechęć do internetu i korzystam jedynie z IG….No , co widać na blogu. Ale, chyba już mi przechodzi 🙂
Wracając do „frajerstwa”. Zastaliśmy basen nieczynny. Cicho, głucho i zamknięte bramy na cztery spusty… 🙁

Ale, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Nie daleko basenu znajduje się supermarket Auchan…
Z braku laku…autobus za godzinę ( czterokilometrowy spacer w piekącym słońcu totalnie odpada ) – coś trzeba ze sobą począć.

Pan Mąż postanowił. Idziemy kupić mi prezent urodzinowy.
Do 29 czerwca nie daleko, no więc czemu nie?
Mamy taką zasadę, że nasze prezenty zazwyczaj są praktyczne i kupowane wspólnie. Plus mała niespodzianka w danym dniu…:-)

Co dostałam???
Tadammm!

Moje butki….love 🙂

Buty do biegania z F4 szaro-błękitne…. Tylko z tej firmy numer 36 jest na moją stopę 🙂 (w każdej innej buty są za duże). To już druga para z tej firmy. Poprzednia bardzo dobrze mi służyła – przebiegałam w nich całą ciążę i prawie dwa lata „po”.

A Panu Mężowi zrewanżowałam się – jak już musi być jakaś pseudookazja ; na Dzień Ojca, który już niedługo – szortami i T-shirtem. Już wiecie, że nie przepadam za sztucznie tworzonymi świętami, więc ta okazja to taki trochę cynizm z mojej strony …:-)
Także, więc… czasami dobrze być frajerem i zrobić komuś przyjemność nie oczekiwanym /przedwczesnym prezentem.
Żeby nie było Młodemu stan posiadania też się powiększył – o cztery t-shirty….
A tak ich zmęczył upał…

Miłej reszty weekendu….

Ps. Jesteśmy frajerami, bo myśleliśmy, że basen przy taaaakiej pogodzie powinien być otwarty….no cóż…nie zawsze jest tak jak być powinno.:-)

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz