2 lata…

with Brak komentarzy

Strasznie zaniedbałam Was… Bardzo mi przykro i już nadrabiam co u nas słychać.

Najważniejsze wydarzenie ostatnich 2 tygodni to oczywiście:

Drugie urodziny Adasia!
Dwa latka – 07.02.2015

Tak , na torcie jest – gepard. Dlaczego? Tatuś zamawiał tort i stwierdził, że jest fajny.

Dla porównania. Popatrzcie jak się zmienił!

Parę minut po urodzeniu ( dokładnie 8  🙂  ) – 07.02.2013 godz. 17:14

       

    Roczek Adasia – 07.02.2014        
                                                                                                                                       

A teraz parę słów co było wczoraj….

Maleństwo dostało masę prezentów i tort był…ale perkusja okazała się najlepsza…Poniżej aż dwa filmiki…niestety nie ma regulacji głośności :(….

 
Co poza tym? Trzeci tydzień w pracy minął pod znakiem szkoleń… 
Między innymi dlatego zdołałam jedynie dokończyć czytanie 
„Antykwariusza”….
Pan Mąż miał drugą zmianę i praktycznie się nie widywaliśmy. To był tydzień p.t. ” Adaś i mama”.
Rano zaprowadzałam małego do żłobka, a potem szłam do pracy. O 15-tej kończyłam pracę i goniłam po Adasia. Po drodze drobne zakupy, trochę spacerowania i … okazywało się, że jest po 16 – tej…
Do domu, trochę zabawy, kolacja kąpiel, czytanie książeczki i … maksymalnie 20:30 mały spał. A ja ? Po przeczytaniu rozdziału zmęczenie materiału dawało o sobie znać i oczy same mi się zamykały.
Pomijając to wszystko udało mi się upolować w Biedronce trzy książki za 9,90
 i ….
                                     UWAGA!
dojrzałam do decyzji zakupu e-czytnika. Z kilku powodów. Jednym z ważniejszych jest chroniczny brak miejsca…:(
Zaczynam się rozglądać, więc wszelkie sugestie co do marki tego sprzętu – mile widziane 🙂
Cóż jeszcze?  Kilka blogów, które obserwuję startuje w konkursie na ten „naj”. Dyplomatycznie nie napiszę kogo wspierałam – kilka osób dostało smsy ze wsparciem 🙂
Niech wygra lepszy!

Po całym wczorajszym dniu Adaś zdążył jeszcze zestresować.
Mianowicie jak szliśmy spać miał podwyższoną temperaturę.
Nie wiele, bo 37,6℃ – ale zawsze… 🙁
Całą noc przespał ( powiedzmy ) niespokojnie, wisząc mi na piersi… rozpalony…
Ale rano było już Ok. Zaraz po przebudzeniu 37,3℃ , a potem 36,8℃. Więc … ufff!
To chyba te atrakcje całego dnia… i ciągle biegał, i wariował…

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz