Miły dzień

with Brak komentarzy
Miałam dziś bardzo miły dzień.
Mały obudził się skoro świt. Pomimo przekąsek w nocy ( 🙂 ) nie dał mi pospać. Więc trzeba było dziecię na karmić… jogurcik z startym jabłuszkiem. I dalej jazda, bo zębole wyjatkowo dają o sobie znać. Do tego wszystkiego na dworze deszcz, deszcz, deszcz…..
Poszliśmy do biblioteki. I to jest ten najmilszy moment w ciagu całego dnia. Pięć książek…., eh.. szybko będą przeczytane, ale zawsze się cieszę z wypożyczonych książek.
Mój T. twierdzi, że nie jest to normalne, gdy kobieta bardziej się cieszy z zakupionej książki niż na przykład kiecki czy kosmetyku jakiegoś… ale ja nigdy nie robiłam tak jak wszyscy… i jestem z tego dumna!
Wróciliśmy do domu, gdyż dalej padał deszcz,deszcz,deszcz…. z spaceru nici (:-(
Mały szalej dalej, bo zębole…… Mój T. do pracy na drugą zmianę… więc walczymy w domu sami.
Ale i tak to był miły dzień.
A na dworze deszcz,deszcz,deszcz…..
Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz