7 kroków ku ….

with Brak komentarzy

Co powoduje, że robię to, co robię? Co lub kto wywołuje we mnie takie, a nie inne emocje? Dlaczego tak istotne są dla mnie pewne rzeczy, a innymi nie zaprzątam sobie głowy? Idziemy przez świat, czasem nie rejestrując rzeczy, które nas spotykają. Biegniemy dalej, nie oglądamy się ani na boki, a tym bardziej do tyłu.

Co siedzi w naszych głowach? Dziś kilka moich przemyśleń o tym, jak i co robić, aby poczuć się szczęśliwym (według mnie :)). Wbrew pozorom pieniądze szczęścia nie dają (ale znacznie pomagają ;)), lecz bez nich nie da się żyć, niestety. Co jest w zasięgu ręki na co dzień? Nasze postrzeganie siebie, innych i całego świata, w którym żyjemy.

Rozważania przy herbacie.

Zaparz sobie herbatę, usiądź w wygodnym fotelu i … zanurz się w lekturze.
Kuchnia dla mnie to najlepsze miejsce do pisania. Siadam przy stole i otwieram laptopa. Loguję się i … krótka chwila zastanowienia, poukładania sobie w głowie co chcę przekazać. Włączam Spotify, wyszukuję ulubioną playlistę i słowa płyną.

Myśli moje biegną do moich palców i wyraz za wyrazem tworzy się opowieść. Co chciałabym Ci opowiedzieć?

ważna jest perspektywa

Zapewne nie raz ani nie dwa razy słyszałaś ten frazes, że „punkt widzenia zmienia się z miejscem siedzenia”. Jest to oczywista prawda. Opowiem Ci, co mnie spotkało i jaki jest z tego morał.
Spacerując po parku z chłopcami, minęłam matkę, która szarpała za ramię może pięcioletniego chłopca. Było słychać ostre słowa. Być może chłopiec swoim zachowaniem sprowokował jej reakcję, a może to było typowe zachowanie tej pani? Któż to wie? Spacerowicze oglądali się na tę parę, wymieniali spojrzenia i sugestie. Inni odwracali spojrzenia, jakby nie istnieli w ogóle.
Co ja pomyślałam? Że nie powinna tak traktować tego chłopca. Pomyślałam i moje myśli poleciały w stronę synków. Młodszy grzecznie siedział w wózku i rozglądał się ciekawie wkoło, ale starszak …. hmmm zachował się jak zawsze. Biegał, krzyczał, przytulał drzewa, wchodził na murki, chciał prowadzić wózek. Był głośny, oj tak.

Spojrzałam na siebie z perspektywy innych. I uświadomiłam sobie, że oni mogą uważać mojego starszaka za nie wychowanego i, że ja mam to gdzieś, bo prawie nie reaguję na ten jego wrzask i bieganie. Zapewne również stałam się celem komentarzy i ciętych spojrzeń.
Pomyślałam o tej mijanej kobiecie z chłopcem. Może faktycznie poziom jej cierpliwości się skończył, a do tego jeszcze może się nie wyspała lub miała ciężki dzień pracy? Nie osądzajmy tak łatwo, ale też nie usprawiedliwiajmy każdego zachowania. Spróbujmy co jakiś czas spojrzeć z perspektywy innych.
Po co? Lepiej chyba poszukać dla innych parę miłych słów wsparcia, współczucia, niż ciskać gromami nie zdając sobie z faktycznego obrazu zdarzenia.

ważna jest refleksja kiedy znika „obiekt”

Kobieta nas minęła i tak na dobrą sprawę nikt już o niej nie myślał, bo i po co? Ja czasami wracam myślami do takich czy innych mijanych ludzi. Po co sobie zaprzątać tym głowę? Mam taką przypadłość, że rozpamiętuję chwile i te złe, i te dobre. Rozmyślam jaka była geneza danego wydarzenia, emocji, zachowania. Chcę zrozumieć i jeśli to możliwe uczyć się na błędach. Ha! Łatwiej napisać, trudniej niestety wprowadzić w czyn.
Nie raz zdarzało mi się, że traciłam cierpliwość dla starszaka. Jest chłopcem energicznym (totalnie różnym, jeśli chodzi o usposobienie niż ja) i nie raz miałam ochotę nie potrząsnąć, aby na chwilę przestał … no właśnie być sobą. Co ciekawe, jak tylko znikał do przedszkola lub wychodził gdzieś tylko z tatą, lub babcią, miałam ogromne wyrzuty sumienia z powodu tego, co pomyślałam. Właśnie – pomyślałam. Nie zrobiłam, ale pomyślałam. A kiedy on fizycznie znikał, było mi wstyd za swoje myśli.

ważne jest zdrowie fizyczne

Myślicie, że to tylko z naszą psychiką jest problem? Przekonałam się, jak bardzo fizyczne niedobory i skoki hormonów wpływają na nasze usposobienie. Od kiedy zostałam zdiagnozowana, coraz więcej rzeczy układa się we właściwym miejscu i wszystko nabiera sensu. Najpierw niewyregulowane hormony tarczycy dawały mi w kość. Wiem, że już po urodzeniu starszaka zaczęła się moja choroba. Patrząc wstecz zaczynam rozumieć, dlaczego tak, a nie inaczej się zachowywałam. Zwalałam to na dosyć ciężki start, bo nagła cesarka i początkowe problemy z karmieniem piersią, ale … moja nerwowość i opryskliwość była indukowana skokami hormonów. Teraz już utrzymuję je w normie, a dodatkowo zbadałam poziom witaminy D3. Suplementuję ją nawet teraz, latem, ponieważ jej poziom był bardzo niski. To ona również mieszała w moich spadkach nastroju, nerwowości i marudzenia.

ważne jest właściwe odpoczywanie i sen

Wszystkie te przypadłości są również powodowane czymś tak oczywistym, jak brak snu. Mówienie matce noworodka, aby się wysypiała to jakby dać jej policzek w twarz. Ona o niczym innym tak bardzo nie marzy (no, może o tabliczce czekolady, którą by wchłonęła w spokoju).
Mam wrażenie, że to znak naszych czasów – nie umiemy odpoczywać, relaksować się, wysypiać. I nie chodzi tutaj o wszystkie obcojęzyczne hygge czy lykke. Już nie umiemy odpoczywać, nudzić się też nie umiemy. Musimy być ciągle zajęci i coś robić, bo jak inaczej? A kiedy rodzina już w końcu śpi, co my robimy? No przecież musimy ogarnąć dom, wszystko przygotować na następny dzień itd… a czas naszego snu drastycznie się skraca.
Co zrobić? Moje ulubione słówko: zaplanować. Zaplanuj i umów się sama ze sobą na spotkanie. Śmiesznie brzmi? Pewnie, ale taka metoda na mnie działa najbardziej, głupio wystawić samą siebie. 😉
Umawiam się, że od godziny tej do tej nic nie robię – odpoczywam. Nawet nie czytam książki czy coś. Leżę i sobie myślę.
Umawiam się, że o danej godzinie znajduję się w łóżku, poczytam trochę, ale o konkretnej godzinie gaszę światło. Jutro też jest dzień.

ważny jest dystans do siebie, innych, okoliczności

Czasami trzeba odpuścić. Głową muru nie przebijesz. A czasem jest tak, że tak mocno zafiksujesz się na czymś, że nie jesteś w stanie spojrzeć na to z innej strony. Czasami rozwiązanie, jakiegoś problemu jest tuż tuż… ale my mając klapki na oczach, nie widzimy, że nasze wybawienie z opresji leży nam pod nogami. Zrób krok do tyłu, przyjrzyj się sprawie jeszcze raz, ale z lotu ptaka. Widzisz? Właśnie dostrzegłaś rozwiązanie. A przez głowę przelatuje myśl: „przecież to oczywiste, ale ze mnie głupek…”

ważna jest wiedza, co mogę zmienić, a co nie jest zależne ode mnie

Czasem chcemy za wszelką cenę zmienić … kogoś lub coś, co jest poza naszym zasięgiem. Zdarzało się? Myślę, że i owszem, często, prawda? Problem polega na tym, że już nie odróżniamy, co jest w naszej gestii, a co nie. Czasem rozwiązaniem jest prosta lista i uzmysłowienie sobie tego, że tylko to, co jest związane z nami samymi, możemy zmienić. Z pewnością nie zmienimy innych osób ani tym bardziej sytuacji. Bo jak? Chyba nie aspirujemy do roli Najważniejszego.

ważne jest szukanie pozytywnego otoczenia – optymistycznych ludzi, dobrej atmosfery, życzliwego wsparcia

Trzeba pamiętać, że nawet najbardziej optymistyczna osoba w końcu da za wygraną, jeśli otoczenie się bardzo postara. Nie ma potrzeby tkwić w miejscu, gdzie nie czujemy się dobrze. Czasami najlepszym wyjściem jest właśnie wyjście i zatrzaśnięcie drzwi. Nie jesteś odpowiedzialna za zły nastrój innych i nie musisz się z tym borykać. Możesz z tym skończyć, czasem w sposób fizyczny, a czasami wystarczy psychicznie się odciąć. Być, ale nie pozwalać złym myślom zatruwać własnego umysłu.
Niech Twój umysł stanie się Twoim azylem, ostoją – nie pozwól zabałaganić go przez innych niemiłymi myślami i emocjami.

Każdy z nas czasem potrzebuje dobrego słowa, aby upewnić się, że idziemy w dobrą stronę.

Aby być w zgodzie ze sobą.

Zostaw komentarz