Raport 4

with Brak komentarzy

Maj minął… bardzo letni maj. U nas bezustannie upały i ani kapki deszczu. Jedni się cieszą, a mniej… Jest za sucho, a i tym bardziej nie ma się motywacji usiąść do laptopa, aby coś porobić. Motywacja motywacją…. zaczęłam sobie wyrabiać nawyk codziennego”klepania”.

Przyznaję się bez bicia. Zmieniłam podejście, opracowałam sobie nowy tryb nauki. Zapisuję w zeszycie swoje aktywności. Kiedy i co robiłam. Ale od początku…

Avocode na razie porzuciłam. Tak, na razie. Dlaczego? Stwierdziłam, że mam sporo braków w podstawowych wiadomościach. Zbytnio się później miotam. Muszę usystematyzować informacje podstawowe, ugruntować je. Wróciłam do HTML5 oraz CSS3.
Kursy na FreeCodeCamp.org szły mi w miarę dobrze. Zrobiłam podstawy html, css oraz „liznęłam” jQuery. Teraz zmienili trochę stronę i praktycznie wszystkie projekty i certyfikaty wskakują do portfolio. Całkiem zgrabnie… Przeprosiłam się z kontem na CodePen. Bardzo przyjemny edytor kodu. To w nim zrobiłam jeden większy projekt i na drugim stanęłam, bo … nie wiedziałam jak się za niego zabrać. Więc co?
Wiecie, że taka jest zasada? Jak czegoś nie wiesz, to zaczynasz szukać w necie. Serio, tak robią nawet wieloletni programiści.
Najpierw przejrzałam YouTube w poszukiwaniu czegoś na temat Bootstrapa 4 (dla mniej zorientowanych – to taki „pomocnik” do kodowania stron. Wiele rzeczy nie trzeba klepać „z palca”; podpina się właściwe pliki i działa!).
Ale, ale… moja galopująca i postępująca skleroza wprowadziła jak zwykle zamęt. Przypomniało mi się, że kiedyś dorwałam za darmo kurs na udemy.com kurs właśnie o Bootstrap. Ogólnie są tam płatne kursy, ale czasem można trafić na kody promocyjne i łapać kursy za darmo.

Przeprosiłam się z drugim edytorem kodu działającym lokalnie na moim kompie. O kim mowa? O Brackets. To jeden z wielu polecanych edytorów. Można by wyliczać ich setki… Dlaczego go wybrałam? Sorry, ale obrażę teraz inteligencję wielu osób – bo mi się spodobał wizualnie. A potem odkryłam wtyczkę do niego Emmet (wtyczka jest nie tylko do Bracketa, ale do innych również … spokojnie).

Co było dalej? Zabawa z kursem na udemy.com. Instalowałam lokalnie Bootstrap4. I kolejny przerywnik był taki, że na kursie jest pokazana wersja wcześniejsza …ech….ale nie poddajemy się. Czytam więcej dokumentacji Bootstrapa i łapię więcej informacji, bo muszę dostosować to, co widzę w kursie na to, co mam dostępne. I już!

Ale, żeby nie było, że wszystko idzie mi jak z płatka. Co zacznę, to super mi się rozwija, a wszelkie potknięcia i przeszkody po prostu przeskakuję i lecę dalej. Zaczynając drugi projekt, przypomniałam sobie o … GIT-cie.
I teraz zastanawiacie się: „Co to u licha ciężkiego jest?!?”. To program do kontroli wersji. „Hę?” – zapytacie.
Otóż pisząc jakiś kod, warto zapisywać co jakiś czas obecną kopię wersji (to taka kopia zapasowa programu, który piszecie). Po co się tak męczyć? Aby cała robota nie poszła na darmo, jeśli coś namieszacie totalnie na samym końcu i nie będziecie mogli wrócić się wstecz. Kopia zapasowa. Jest bardzo ważna.
Jest też coś takiego jak GITHUBTo kolejne miejsce w internecie do odwiedzenia. To taki zdalny GIT. Jeśli chcecie mieć dostęp zdalny do swoich projektów, to jest właściwe miejsce. Poza tym większość (jeśli nie wszyscy) rekruterzy w firmach IT zaglądają do kont kandydatów do pracy na githubie. Warto tam być.
A niewiele pamiętam o Gicie, więc to kolejna rzecz na mojej „tapecie” do ogarnięcia. Macie listę rzeczy do ogarnięcia? Ja sobie ją zrobiłam. Małymi kroczkami większość przyswoję sobie do poziomu, że będę się w tych rzeczach rozeznawać bez stresu (przynajmniej mam taką nadzieję).


W tak zwanym międzyczasie na telefonie zainstalowałam sobie dwie appki do nauki programowania.

  • Grasshopper  – aplikacja do nauki JavaScript – podstawy podstaw, ale całkiem przyjemnie się to klikało;
  • SoloLearn – aplikacja do nauki dużo więcej języków. Szczerze mówiąc, jest (dla mnie) mniej przyjemna. Klepię tam obecnie podstawy HTML i CSS. Zamiar mam jeszcze ogarnąć JavaScript. A później się pożegnamy… Jakoś mi nie spasowała.

I na koniec mój mały wyrzut sumienia. Pan Linux. Poza instalacją systemu na mojej starej toshibie nie ruszyłam go absolutnie. Wstyd!
Skupiłam się bardziej na kodowaniu niż na ogarnięciu nowego systemu. I tak pamiętam, że miałam napisać post o instalacji. Mam notatki, ale nie umie się za to zabrać. A słoneczna pogoda nie pomaga w tym.


Poza tym przeprosiłam się ze skupszop.pl. Jesteście ciekawi, ile książek już pożegnałam? Na Szopie poszło już 64 szt., a na SkupBook 42 szt. Już 106 książek zmieniło właściciela – zwróciło mi się ok. 418 zł. Całkiem ładnie mimo wszystko. Choć to oznacza, że średnio jedna książka wychodzi ok. 4 zł.


OK. Koniec raportu… działamy dalej…

Zostaw komentarz