Raport 1

with Brak komentarzy

Postanowiłam popatrzeć prawdzie w oczy. To, co zapisane i usystematyzowane bardziej niż cokolwiek pokazuje, ile zrobiliśmy, bądź ile nie zrobiliśmy.

Druga odpowiedź w moim przypadku jest bardziej prawdziwa. Praktycznie od początku roku nie zrobiłam nic konkretnego. A czuję oddech na plecach i nieprzyjemne uczucie marnowania czasu.
Bardziej jest to spowodowane innymi czynnikami, które przygniatają mnie i … szczerze mówiąc, powodują niechęć do czegokolwiek. Mój mały nawyk, który udało mi się wprowadzić w związku z nauką programowania … umarł ;(
Jeszcze na początku stycznia miałam zapał i nawet ładnie napisałam sobie całą strukturę HTML pod szablon. I tu się zatrzymałam. Nie miałam serca do niczego. W pewnej chwili spostrzegłam, jak bardzo obowiązki te codzienne pochłaniają coraz więcej czasu i nie mam już później ochoty na nic poza snem.
Niedawno pisałam, aby zachować równowagę między naszymi aktywnościami. Opieka nad dziećmi i prowadzenie domu całkowicie mnie pochłonęło. To fakt. I ciężko było mi się wydostać z tego stanu rzeczy. Ciągle jeszcze z tyłu głowy mam: „a może pobawię się ze starszakiem, zamiast postukać w laptopa”.
Jedno jest pewne, rodzina zawsze będzie u mnie na pierwszym miejscu, cokolwiek by się nie działo. Dlatego muszę mieć plan jak to wszystko ze sobą pogodzić. Jednie wcześniejsze wstawanie wchodzi w grę… nie inaczej.

Ale wracając do raportu z nauki… Wstyd. Po prostu i już.

Na najbliższe dni mam plan taki: Mam już strukturę html, więc

  1. Zaczniemy CSS;
  2. Ogarnięcie książki: Jon Duckett „HTML i CSS. Zaprojektuj i zbuduj witrynę www”

To tylko lub aż dwie rzeczy, na które daję sobie czas do końca marca. To dużo czasu? Wbrew pozorom, teraz gdy dni przepływają mi przez palce jak woda … to strasznie mało czasu.

Wymyśliłam sobie jeszcze jedną rzecz, z którą będę się borykać. Ja to lubię sobie rzucać kłody pod nogi. Taka już jestem.
Mam starego laptopa (jeszcze działa) z równie starym Windowsem. Plan jest taki, aby wgrać nowy system – Linux.
I z jednej strony palce mnie, aż świerzbią, aby to zrobić jak najszybciej, a z drugiej strony z Linux-em miałam do czynienia … hmmm…. jakieś  osiem lat temu. Ha! Ale zapamiętałam, że to lubiłam. W marcu zamierzam przygotować się do tego skoku na głęboką wodę. Przypomnieć sobie wszystko o Linux-e. Mam nadzieję, że nie polegnę tak jak z programowaniem.

Bawcie się, pozdrawiam.