Do czego dążysz?

with Brak komentarzy

Życie bez celu jest pozbawione sensu. Czujemy to podskórnie. Wiemy, że jeśli jego brak to … jesteśmy jakby rozmazani, wstrzymani w stop-klatce. Zawsze musimy określić sobie jakiś cel. Nawet najbardziej absurdalny. Potrzebujemy „króliczka” do gonienia.

Cele. Jak je sobie stawiać? Co wybierać? Co jest ważne, a co nieistotne? Wszystko to zależy od człowieka.

Na ten temat napisano już grube książki i tony artykułów. Co się będę powtarzać? Napiszę Ci, co u mnie się sprawdza, jak ja ustalam nowe cele i jak do nich dążę.

 

Ustal cel.

 

Na samym początku jest chęć. Ha! Tak, bardzo coś mi się chce i kombinuję jak to dostać, jak długo będę na to czekać i co muszę zrobić, aby to dostać. Zapewne jak wiesz, możemy cele podzielić na trzy grupy, jeśli chodzi o czas realizacji.

Długodystansowe – to na przykład kupić dom. Średniodystansowe – hmmm… dostać premię kwartalną i krótkodystansowe – chcę loda!

Bardzo prosty podział, z którego nie korzystam. Zapytasz pewnie: „Ale jak… no przecież?” Ano tak.
Już tłumaczę. Kiedy czuję, że chciałabym coś, pragnę tego, to nie zastanawiam się, kiedy to osiągnę, ale co muszę zrobić po drodze do tego celu. Te każde kolejne kroczki do celu pokazują mi czy mam do czynienia z krótko- czy długodystansowcem. Ot!, co . Cała prawda.
Ale cel musisz ustalić. Nazwać go, najlepiej konkretnie i korzystając z pozytywnych skojarzeń. Czyli na przykład – nie: „Jestem gruba, muszę schudnąć.”. Raczej sformuj to tak: „Będę ćwiczyć i będę zdrowsza.”

Ja, jeśli chodzi o to, wracam do formy sprzed ciąży. Nie zrzucam kilogramów, nie muszę się odchudzać (bo nie muszę, nie jestem gruba ani otyła, raczej nie mam zbytnio kondycji ;)). Chcę być bardziej sprawna fizycznie. Chudość nie ma tu nic do rzeczy.
OK, no to mamy cel.

 

Kiedy osiągniesz cel?

 

Kolejna rzecz, nad którą powinnaś się zastanowić. Jak długo potrwa dążenie do celu, kiedy powiesz sobie ( nie, nie „dość”) – to jest to. Choć powiem Ci, że jest to zdradliwe pytanie. Z co najmniej dwóch powodów.
Po pierwsze, jeśli jesteś perfekcjonistką, to nigdy nie osiągniesz swojego celu. Musisz w takim wypadku ustalić sobie konkretną datę. Tak! Ok, we wigilię za trzy lata. (24.12.2020) Konkret i tego się trzymasz. Dlaczego? Bo ciągle (jako perfekcjonistka) poprawiasz coś w sobie, ciągle niezadowolona z efektu. A tak masz konkretną granicę, której się trzymasz.
Po drugie pewne cele nie mają „daty ważności”. Są to na przykład: chcę być szczęśliwa”. W pewnym momencie uświadamiasz sobie, że jest tak od jakiegoś czasu, ale dalej nie chcesz zmieniać nic ze swojego dotychczasowego trybu życia. Bo właśnie wtedy jesteś szczęśliwa. Trochę to zakręcone, ale tak to już jest. Tak samo ze sprawnością fizyczną. W pewnym momencie nie wyobrażasz sobie dnia bez porannej jogi albo wieczornej przebieżki. Staje się to Twoim stylem życia.

 

Zapisz cel.

 

Najlepiej na kartce papieru. Serio. To tak jak z metodą zarządzania sobą w czasie Davida Allena Getting Things Done. Trzeba wyrzucić z głowy wszystkie myśli, aby nie obciążać umysłu. Bo my ciągle myślimy, i myślimy i kontemplujemy i rozmyślamy. I … nie działamy. Taka smutna prawda. Tak obracamy pomysł, ten swój cel, w myślach, że nie realizujemy go wcale. Ale przyjemnie nam jest o nim rozmyślać, jakby to pięknie było, gdybyśmy już osiągnęli ten swój cel.

Najlepiej to wszystko sobie zapisać. Co jest moim celem. Kiedy będę wiedziała, że już osiągnęłam cel. Jak będzie wyglądało moje życie kiedy już osiągnę cel, co będę czuła, kim i czym będę się otaczała. Odpowiedz na te pytania, a później odpowiedz sobie na jeszcze jedno pytanie (i zapisz odpowiedź!).

 

Co potrzebujesz, aby osiągnąć cel?

 

No, właśnie. Co potrzebujesz? Czego musisz się nauczyć, jakie umiejętności musisz posiąść, co musisz wiedzieć. Albo potrzebujesz stroju sportowego? Na prawdę go potrzebujesz? Bądź krytyczna. W pewnych sprawach to, co potrzebujesz do osiągnięcia celu, już masz w sobie. Trzeba tylko to sobie uzmysłowić i … zaakceptować. 🙂

 

Zaplanuj.

 

Zaplanuj kolejne kroki, kolejne Twoje działania. Dobry plan nie jest zły. Zapisz kolejne kroki, malutkie kroczki. Ustal dla nich ramy czasowe. Rozpisz to sobie w punktach, na kalendarzu, na schemacie… forma jest obojętna, ale zapisz.
Kiedyś gdzieś przeczytam, że na 100 osób tylko trzy zapisują swoje plany i tylko te 3% je realizuje. To smutne, że 97% osób, które chcą coś zmienić, nie robią w tym kierunku nic konkretnego.
Zaplanuj! To ważne.

I ostatnie najważniejsze.

 

Działaj!

 

Cóż z tego, że zrobisz to wszystko, co napisałam wyżej, jeśli nie zaczniesz działać w tym kierunku? Możesz sobie pięknie wszystkie cele rozpisać i … zapomnieć o nich. 🙁

Dlatego po zapisaniu celów i przemyśleniu ich – zacznij je realizować. Krok po kroku. Małymi kawałkami. Pogłębiaj wiedzę na temat kolejnych etapów realizacji. Zanim się obejrzysz, będziesz w połowie drogi. Cudownie, prawda?
Owszem tak, ale trzeba działać.

 

Powodzenia.
Mam nadzieję, że troszkę pomogłam Wam zaplanować sukces i zacząć go realizować.