Zdrowie! Nikt się nie dowie…

with Brak komentarzy

Zatrzymuję się w biegu i … słyszę coraz wyraźniej głos, który męczy i męczy.

Wiele rzeczy zwaliło mi się na głowę. Coraz częściej dopada mnie smutek, a stąd już o krok od rozmyślania na tematy trudne emocjonalnie, ale ważne.

O co chodzi? O zaburzenia integracji sensorycznej – prawdopodobnie przez to starszak tak słabo mówi; o niewłaściwym napięciu mięśniowym – zauważyłam u małego niepokojące symptomy; o mojej huśtawce nastroju – o tarczyca znów się rozhulała, o bolących nogach w nocy – to znów starszak…. Zdrowie – kiedy jest – nie zwracamy na nie uwagi, a kiedy się sypie to na całego.;(

Dostaliśmy opinię z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Podejrzenie zaburzenia integracji sensorycznej. I tak szczerze mówiąc, jak sobie poczytałam w necie… w 75% objawów się zgadza 🙁 Teraz trzeba załatwiać wspomaganie nauczania i jakieś zajęcia rehabilitacyjne czy coś. Zupełnie nie wiem, od czego zacząć, gdzie szukać pomocy. Podejrzewam, że ten bark zdecydowania, ta niechęć do działania to skutki szwankującej tarczycy. A ten mój endokrynolog to, że tak powiem kolokwialnie, dupa wołowa. Stwierdził podwyższenie TSH, ale przecież to JESZCZE w normie. A FT4 poniżej normy – to nic takiego. A moje samopoczucie to rollercoaster. To takie nieistotne przecież.

Poza tymi zaburzeniami IS, starszak ostatnio boryka się z bólami nóg. Zawsze w nocy, ale nie każdej. Ostatnio miał z tym spokój. Już nie pamiętam, kiedy tak bardzo płakał. Samo przykładanie termoforu na bolące miejsca nie bardzo pomaga, niestety. Będziemy chyba musieli się przejść do ortopedy… może coś na to poradzi. Czy to są bóle wzrostowe? Czy coś innego?

A maluszek? Ma dwa i pół miesiąca. Płacze częściej niż jego starszy braciszek w jego wieku. Co mnie zaniepokoiło? Co jakiś czas wygina się w literkę „C”. Niby nic takiego, bo nie jest to częste, ale zauważyłam, że często za to cały sztywnieje. Prostuje nóżki i rączki, gdy chce się go wziąć na ręce. Często mam wrażenie, jakby cierpła lub drętwiała rączka albo kark. Tak to jakoś widzę. Co jeszcze? Czasami ma nie równo otwarte oczka. Tu niby patrzy na ciebie, ale jedno oczko w pełni otwarte, a drugie przymknięte na ledwie szpareczkę. Przesadzam? Mam nadzieję, ale na przyszłej wizycie u pediatry (będziemy szczepić) poproszę ją o skierowanie do neurologa. Niech mi mądra głowa powie, że się mylę.

Te wszystkie sprawy ciągle kołaczą mi się w głowie. W sumie to nikt się tym nie interesuje spoza naszej małej rodzinki. Bo i po co? Boli jednak fakt nierówne traktowanie, ot, co!
Sprawa wygląda podobnie z chrztem. Chyba powinnam najpierw konsultować miejsce i czas tego sakramentu ze wszystkimi, aby nie była niezadowolonych person.

Poziom cierpliwości i spokoju w moim przypadku niebezpiecznie zaczyna sięgać dna. Niech to się zatrzyma.