Facet Tobie pomaga?

with Brak komentarzy

Nauczyłyśmy się my, kobiety, samowystarczalności. Źle pojmowanej od samych podstaw.
Tworzymy związki oparte o wyobrażenia stworzone na podstawie ckliwych romansideł i innych bajek. Nierealne wymagania chcemy realizować w naszym prawdziwym życiu.

Ileż to razy miałaś za złe facetowi, że się nie domyślił, albo na siłę próbowałaś go zmienić?

Facet – jak każda jednostka ludzka (;)) – ma prawo do samostanowienia. Tak jak każda z nas może być niedojrzały, odpowiedzialny, chaotyczny w działaniu lub zorganizowany (aby nie napisać pedantyczny).

Pierwsza prawda oświecona – nie mamy prawa go zmieniać. Te wszystkie teksty typu: „Aleś go sobie wychowała!”… Uwaga ważna wiadomość: nie ty go wychowujesz – bo jakim prawem?? – ale jego rodzice. To jak oni się spisali, możesz oceniać znacznie później w zwykłym codziennym życiu.
O co chodzi z tym pomaganiem?

Mnie mój Pan Mąż nie pomaga. Ma swoje obowiązki domowe i nie pyta się mnie co chwilę czy trzeba coś zrobić. On widzi to i wie. Jesteśmy partnerami. Nie jestem jego mamą, aby wszystko mu pod nos podsuwać. Choć patrząc na moją teściową – nie miała na to czasu. Od najmłodszych lat miał obowiązki domowe, a i takie rzeczy jak prasowanie (zwłaszcza własnych rzeczy) nie było mu obce.
Co tu dużo mówić jako samowystarczalny kawaler – dałby sobie radę doskonale. I w jego teoretycznym mieszkaniu nie byłoby chlewu (przepraszam wszystkie świnki, które – wbrew pozorom – lubią być czyste).

Druga prawda oświecona – jest jaki jest – sam się nie zmieni. Facet to wbrew pozorom bardzo prosty ustrój. Potrzebuje konkretnych informacji, a nie zawoalowanych sugestii. Jeśli mu nie powiesz, czego nie tolerujesz u niego, to on na to sam nie wpadnie. Faceci lubią konkrety. Jak będzie chciał coś zmienić w swoim życiu to to zrobi. Ale nie oszukujmy się, jeśli przed Tobą był lowelasem i playboyem, to nie zmieni swojego postępowania w ciągu jednej godziny, bo spotkał CIĘ. Żadna kobieta nie ma takiej mocy sprawczej. Super by było, ale niestety… jest to nierealne.

I trzecia prawda oświecona – jeśli w związku jest źle, to pojawienie dzieci nic nie pomoże. Naprawdę nie oczekujcie, że on się zmieni, bo pojawi się dziecko. Pojawienie się kolejnego członka rodziny to zawsze rewolucja i … nie bójmy się tego nazwać po imieniu – stres. Dla wszystkich taka sytuacja jest niecodzienna i trzeba ją przerobić. Facet, który chciał odejść przed pojawieniem się dziecka nie zmieni tak łatwo zdania. To my, kobiety, w większości czujemy się w obowiązku, utrzymać status quo, dla dobra dzieci. Smutne, ale prawdziwe.

Więc, co z tym pomaganiem? Tylko dojrzały facet będzie odpowiednim partnerem, aby stać się ojcem dla waszych dzieci. Ba! Tatą! Ale tak facet musi być wychowany. Jeśli będzie od małego widział, że kobieta (patrz: matka) jest dla faceta czaso-umilaczem, nadskakiwaczem i wyręczaczem we wszystkim, to on nie będzie traktował kobiety jako równej sobie. Nie miał takich wzorców i już. Nie wie, że można inaczej. Ale nie zagłębiając się zbytnio – partner musi Cię przede wszystkim szanować. Bez tego nie utworzycie dobrego związku.

Dlaczego teraz o tym piszę?
Pojawił się u nas kolejny mały człowieczek. Ogrom obowiązków, które doszły do naszego codziennego życia, musimy ogarnąć. I nie, nie chodzi tutaj, że ja to muszę robić sama.

We wszystkich poradnikach, które dostaje świeża mama, jest wpisany tekst, aby nie bać się prosić o pomoc, zwłaszcza męża, partnera, ojca dziecka. STOP!  Prosić możemy babcię lub przyjaciółką, aby pomogły. Facet, ojciec dzieci MA wiedzieć, że trzeba ogarnąć mieszkanie, bo my padamy z nóg po nocnym maratonie karmienia.
Ja nie muszę prosić. Pan Mąż (choć sam pracuje) często po przyjściu z pracy (i odebraniu starszaka z przedszkola) zajmuje się młodym, abym mogła mieć chwilę na oddech.
To nie tak, że „pozbywam się problemu”. Nie. Ale na rezerwach daleko nie pojedziemy. Muszę mieć chwilę, aby wziąć prysznic, albo spokojnie wypić ciepłą (!!) kawę.
On widzi i wie.

Wiem, że w naszym kręgu kulturowym utarło się, że opieką nad dziećmi zajmuje się tylko kobieta. Ojciec może być niewidoczny w rodzinie. Nie zgadzajmy się na to. Na własne życzenie umartwiamy się, powodując coraz większe frustracje. Kult Matki Polki powinien być zabroniony. Dla nikogo nie jest on dobry. Jako matka dwóch synów, nie pozwolę, aby oni traktowali kobietę jako ozdobnik, bądź służącą. Nie zrobię tego innej kobiecie.