Dwie książki

with Brak komentarzy

Święta były i minęły…. Mam nadzieję, że spędziliście ten czas rodzinnie.

U nas minęły one pod znakiem lekkiego zatrucia młodego, przeczytanych dwóch książek (nigdzie nie wychodziliśmy przez dwa dni 😉 ) oraz powiększającego się brzuszka (skurcze przepowiadające i dodatkowy ciężar). Nie było lekko.

 

Ale chciałam Wam przedstawić dwie książki, które wbrew pozorom się uzupełniają. Tak, tak… choć muszę przyznać, że Olę czyta się o niebo lepiej.

Planowanie. To nie jest robienie wszystkiego, co do minut. To realne wybieranie tego, co dla nas najważniejsze. I tu jest miejsce na drugą książkę. Całą resztę można delegować, zmodyfikować lub po prostu olać. Jakie to proste! Prawda?

To dlaczego borykamy się z ciągłym brakiem czasu… Tu zdecydowanie polecam Panią Swego Czasu. Jak ustalać cele, o czym nie zapominać, co lepsze motywacja czy samodyscyplina?

„Magia olewania” jest o ustalaniu rzeczy, sytuacji i osób (w tym rodziny), które można, a czasami nawet trzeba olać. Ta magia ma na nas podziałać oczyszczająco.

Resztę czasu spędziłam, zajmując się słabiutkim młodym i odpoczywając. Bo takie wolne dni są przede wszystkim do tego, aby odpocząć. Mamy już skończone 34 tygodnie. Dużo, nie dużo. Jeszcze minimum 3 tygodnie i mały będzie donoszony. Coraz częściej myślę o porodzie i się niepokoję. Cóż z tego, że to drugi poród. Każdy jest taką samą niewiadomą. Nigdy nie można mieć 100% pewności, jak przebiegnie. Dlatego chciałabym z jednej strony mieć go już za sobą, a  z drugiej jak najpóźniej. Eh! Tylko mamy zrozumieją ten dualizm w myśleniu.

Wszystko czeka, a moim priorytetem są na najbliższy miesiąc moje synowie. Nie jestem w stanie przewidzieć, co będzie, czy będę miała czas na wpisy tutaj. Jedno jest pewne, gdy pewnego dnia ucichnę nagle, to będzie znak, że to już. Będzie trzeba tylko czekać, aż się ogarnę. Wpis na pewno się pojawi. 🙂